2010
05.27

Przepraszam

Wiem,że dawno nie pisałam, ale to naprawdę nie była moja wina.Brak czasu i natłok nauki mnie przerastał.Ale w Święta naprawię to :)

***

“Koncerty mijają bardzo sympatycznie, dziękuję Wam wszystkim za obecjność, krzyki tą miłość,którą czuć na występach i w waszych listach..
Ostatnio bardzo dużo ich dostajemy.Każdy jest inny i wyjątkowy..
Pytacie się , czy zorganizujemy jakiś konkurs,a kto wygra to spotka się z nami czy coś podobnego.
Rozmawiałyśmy na ten temat z menadżerem i coś dało się uzgodnić.
Napiszcie dlaczego chcecie się akurat z nami spotkać, a spotkacie się.
Wygra 5 osób, dostaną bilety na koncert i wejściówkę za kulisty gdzie odbędzie się spotkanie.Mam nadzieję,że podoba Wam się.
Let’s rock ! ”
Napisałam notkę na stronę i usiadłam wygodnie w krześle.Ciepło zupki z proszku grzało mnie w rękę,a wypalająca się żarówka co chwilę gasła i się zapalała.
Zrobiło się tak bardzo nastrojowo, tak bardzo przyjemnie, że nie miałam nawet ochoty ruszyć się z miejsca i pójść na spotkanie z dziewczynami.
Odbywały się właśnie ferie, ja miałam nadrabiać zgromadzony materiał ze szkoły,a potem znowu zacząć koncertować. Chwila wytchnienia dobrze mi zrobiła.Codzienność zabiegania na pewien czas została odłożona na górną pułkę.
Nie było mi łatwo z myślą o chłopakach, o tym wszystkim co się działo w mojej głowie.
Chciałam szczególnie zająć się zespołem, ale nie potrafiłam.
Myśl, że nie wiem sama kogo kocham przerażała mnie.Nie potrafiłam zrozumieć własnych rozważań, raz pisałam smsa do Toma, a potem dzwoniłam do Billa.
Oczywiście bez skutku, bo po minucie przerywałam to.
Jedna cząstka mnie marzyła znów o byciu z Billem. To, co nas łączyło było wyjątkowe..
traktował mnie jak księżniczkę, a zarazem ostatnie chwile naszego związku były nie najlepsze..
Żałowałam, że go nie wysłuchałam.Może naprawdę nic go nie łaczyło z tą dziewczyną..
Teraz mogłam tylko pluc sobie w brodę, bo on nie zadzwonił , to duma nie pozwalała mi pierwszej wybrać numeru…
Za to od Toma dostawałam codziennie smsy. Na dzień dobry, do widzenia,dobranoc..
Nie pisał,że mnie kocha, ale że tęskni i chce wrócić.Że żałuje.
Nie odpisywałam, bo nie wiedziałam co.
Siedziałam u cioci w Munchen. Od kiedy pamiętam serdecznie mnie zapraszała.
Miała córkę i syna. Ana często zabierała mnie na zakupy, dyskoteki, śmiałyśmy się i rozmawiałyśmy do pużna w nocy. Zaprzyjaźniłyśmy się.
Daryn był inny. To dusza rockmena, zamknięty w sobie siedział godzinami w pokoju i grał na gitarze.A jak nie robił tego to chodził z kolegami gdzieś po mieście..
Żadko ze mną rozmawiał, a kiedy już rozmawiał to zazwyczaj wypytywał się o karierę, czy mam jakieś namiary na kogoś kto potrzebuje zespołu itp..
Ale w pewien sposób lubiałam go.
Marta i Julia też były blisko Munchen.Marta w Sternbergu,a Julia przejezdnie dziś zatrzymała się u koleżanki.

Z zamyślenia wyciągnął mnie migoczący ekranik komórki.
“Wiem gdzie jesteś, spokajmy się, proszę .. odpisz Tom”
Wzięłam ostatni łyk zupki i wstałam leniwie.
“Ok” odpisałam i wysłałam.
-Może i będę kiedys tego żałowac.. – powiedziałam do siebie i wyciągnęłam z szuflady ciepłe rękawiczki i szalik.
Założyłam je i wyszłam z domu.Śnieg leżał praktycznie wszędzie. W bramce wpadła na mnie Ana rumieniąc się.
-Dziś Andrea robi imprezę, będzie też Jo z KillerPilze ! – zatrzymała się na chwilę i pobiegła do domu.
-Co ci się tak śpieszy? – krzyknęłam
-Powiem ci potem ! Wracaj szybko! – odkrzyknęła
Wyszłam tylko żeby się przewietrzyć, a w miedzy czasie odebrałam smsa od Toma.
“Gdzie?”
Odpisałam
” Hoffenstrasse 134 o 20 zaczyna się impreza”

-Dziewczyny! jak fajnie,że jesteście ! -przywitała nas Andrea i rzuciła się mi na szyję.
-Dawno cię nie widziałam, a nawet nie odpisywałaś mi na smsy.. – szturchnęła mnie lekko w bok.
-Sorry.. tak jakoś wyszło.. -powiedziałam puszczając jej oczko.
Nigdy nie lubiałam jej do końca, zachowywała się jakby była najważniejsza,najlepsza itd..
-Jest już Jo -powiedziała mi na ucho.
-Zaprosiłam też Toma.. tego z Tokio Hotel bo jest aktualnie w Munchen – chwyciłam za puszkę piwa i otworzyłam je.
-Żartujesz?!dlaczego mówisz mi to tak póżno ! -pobiegła do toalety
Podeszła do mnie Ana i zrobiła mi wykłąd na temat Toma. Bardzo go nie lubiała z powodu Atiny..
-Ale on już z nią nie jest.. a wogóle kto powiedział,że coś między mną i nim jest ! nie jest ! i nie będzie raczej..
Wszyscy postanowili zrobić podchody. Andrea mieszkała w środu lasu, więc ciemność panowała dookoła.
Szłam bokiem rozmawiając z jakąś dziewczyną,którą pierwszy raz na oczy widziałam.
Nagle ktoś zakrył mi oczy.
-Heeej zgadnij kim jestem ! -powiedział śmiesznym głosem wprost do ucha
-Jo nie wygłupiaj się, zabrałąm jego ręce z moich oczu.
-Ten twój Tom tu przyjechał, jest z jakimś blondasem.
-Andreasem.. – powiedziałam tak jakby do siebie i odwróciłam się szukając go w ciemności.
Nie widziałam go niestety, a zaczęliśmy dzielić się na gruby.
Nagle zrozumiałam jak dużo tracę przez tą całą karierę. Dzieciństwo, zabawę..
Powstały cztery grupy, moi postanowili schować się w krzakach na zakręcie i wystraszyć inną grupę.
-Ej ja się boję tak stać tu .. – szarpnęłam Kaj a ta wywróciła się w krzaki.
-Haha.. – zaśmiała się
Grupa postanowiła się rodzielić i ja razem z nią miałyśmy iść na zwiady.
Oczywiście stało się tak ,że się zgubiłyśmy i zostałam sama w środku ciemnego lasu.
Szłam ciągle prosto świecąc sobie komóką.
Nagle usłyszałam kroki za sobą, a kiedy odwróćiłam się zobaczyłam uśmiech Toma.
-Ciągle byłeś tu?- zapytałam
-Ciągle, przecież nie pozwoliłbym,żeby coś ci się stało.. – chwycił mnie lekko w tali i przyciągnął delikatnie do siebie.
-Tom.. – zaprotestowałam, chociaż było to dla mnie trudne…
Nie potrafiłam mu się oprzeć..
-Chodź, bo naprawdę będziemy musieli zostać tutaj na noc, a raczej chcemy tego uniknać.
-No , nie koniecznie -wyciągnął rękę i złapał mnie za moją.
Szliśmy chwilę w milczeniu wymieniając się spojrzeniami.
-Co u Billa..? -spytałam
-Dobrze chyba.. – odpowiedział wymijająco.
-Chcesz być ze mną szczery czy nie? -spytałam
-Jest na mnie zły,myśli,że cię wykorzystuję ..
-Wykorzystujesz? – zatrzymałam się.
-No.. tę sytuację.. że jesteście pokłuceni.On myśli,że nadal będziecie razem.. -spojrzał mi w oczy
Ruszyłam łamiac po drodze gałązkę i robiłam ślad na piasku..
-Co tam u Atiny? – przycisnęłam mocniej kija i poczułam,że wbija mi się w rękę.
-Daj spokój – oburzył się i złamał moją “zabawkę”.
-heeej ! -szturchnęłam go i się zaśmiałam.
Niebo dziś było takie śliczne.. gwiazdy schodziły się w wielkie kupki,a mi robiło się tak ciepło w sercu.Chciałabym mieć w życiu więcej takich chwil.. Chwil radości, odetchnienia od życia i codzienności.
-Kochasz go? – spytał mnie nagle Tom wyrywając z zamyślenia.
Szybko postanowiłam zmienić temat.
-Chodź poszukamy grupy, będą się o nas martwić – przyśpieszyłam kroku.
-Kochasz?-poczułam jak łapie mnie za rękę i przyciąga do siebie.
Jego usta przywarły do moich całując namiętnie, straciłam równowagę i runęliśmy w wysoki śnieg.
Na zmianę śmialiśmy się i całowaliśmy..

2010
05.22

Rozpoczynamy świąteczną serię..

Święta, to taki piękny, wyjątkowy okres czasu..
To właśnie dziś rodzi się Jezus i budzi się miłość w naszych sercach..
Chcę Wam życzyć jak najszczęśliwiej spędzonych dni z rodziną, radości z życia i miłości.Wszystkiego co najważniejsze. A szczegółnie zdrowia.Bo bez niego… nie ma niczego. Uwierzcie mi.

Kochani, to już drugie razem spędzone Święta.Dziękuję Wam, tak bardzo dziękuję.. ;*
Rozpoczynamy świąteczną serię..

***
Po powrocie ze spaceru już grzmiało od plotek.Każdy na nasz widok szeptał coś drugiemu na ucho.A ja.. źle się czułam z myślą,że tak poprostu nagle wszystko się zmieniło.Że zostawiłam Billa.. chociaż nadal nie wiedziałam
-sama co czuję i z kim chcę być..
Zostawiłam Toma i chwyciłam Anę za rękę ciągnąć do ciemnego pokoju.
-Nie wiem co robić.. -przytuliłam ją,a po policzku pociekły mi łzy…
-Kochanie..-powiedziała i mocno mnie trzymałą w swoich ramionach.
Nie potrzebowałam w tej chwili żadnych słów, tylko bliskości z kimś.. z nią. Trwałyśmy w uścisku dobre 10 minut.
- Najważniejsza jesteś teraz ty.Zastanów się dobrze czego chcesz.. – pocałowała mnie w policzek i zostawiła w pustym pokoju.
Usiadłam na parapecie i wpatrywałam w fajerwerki.Chłopacy puszczali,żeby uczcić jak oni to nazwali “noc zakochanych” bo dziś zrodziło się dużo nowych par.
Wyjęłąm komórkę i napisałam smsa do Billa.Nie chciałam,żeby dowiedział sie o mnie i Tomie z jakieś gazety ..

“Przepraszam.Wiem,że mnie zrozumiesz…” – wysłałam.
Otarłam oczy i uśmiechnęłam się.Trzeba życ chwilą..
Otworzyły się drzwi do pokoju i wszedł Jo,a w tym momencie przyszedł do mnie sms.
-Co tam sama siedzisz..? – spytał jakoś tak.. smutno.
-Myślę, przemyślam.. takie tam … nudy – usmiechnęłam się do niego i wyjęłam komórkę.
Usiadł na łóżku i wpatrywał się we mnie.
-Co jest ? -spytałam
-Nic nic..
“Mam nadzieję,że kiedyś będzie tak jak w moich snah..”
Zatkało mnie.Znów powrócił żal..
-To ja powinienem się spytać co jest bo widzę,że nagle taką minę zrobiłaś? – podszedł do mnie
-Nie ważne.. po prostu zwykłą suką bez uczuć jestem- powiedziałam i zrobiłam krok do przodu.
W tym momencie otworzyły się drzwi do pokoju i wszedł Tom.
-To ja lepiej pójdę.. – powiedział Jo i dał mi do ręki jakąś karteczkę , tak żeby Tom nie zobaczył.
Usiadłam na łóżku , a Tom zbliżył się do mnie i ukucnął dotykając moich kolan.
-Dlaczego tak nagle uciekłaś? – spytał
-Musiałam to wszystko przemyśleć, ale już wszystko jest ok..
Zbliżyłam się i lekko go pocałowałam
-Kocham cię .. -przewrócił mnie na łóżko i pocałował namiętnie..
Leżeliśmy koło siebie przytuleni i roześmiani, kiedy otworzyły się drzwi i stanęła w nich.. Atina
-No to widzę,że nieźle się bawicie – koło niej wpatrywały się w nas jej koleżanki.
Wstałam trochę zmieszana.
Nagle podeszła Andrea.
-Spadajcie nie byłyście tu zaproszone – krzyknęła
-Śmieszne – odezwała się Atina robiąc z gumy balona i opierając się o drzwi.
-Wyjdzmy na zewnątrz – powiedział Tom łapiąc mnie za rękę.
Kiedy przechodziłam koło Atiny szturchnęła mnie.
-Spiepszaj – pchnęłam ją z całej siły ,a ta wywróciła się na dywan.
Nie nawidziłam jej w tej chwili z całej siły.Nie dość,że to ona zaczęła tą walkę, to przyszła pokazać, że jest lepsza. Nie miałam zamiaru dawać jej satysfakcji, chociaż wiedziałam,że ma przewage bo była z jakimiś dziewczynami, które na delikatne nie wyglądały.
Jedna już się zewała ,zeby mnie uderzyć.
-Spokojnie – powiedziała At wstając na nogi.
-Chodźcie na zewnątrz – powiedziała mierząc mnie od stóp do głów..
Wyszliśmy, a tam zrobiło się już niezłe widowisko.

Atina czułą się bardzo pewnie.
-Zacznę od tego,że ten dredziarz rzucił mnie i tak poprostu wrócił do niech, chociaż nieźle na nią przeklinał – powiedziała patrząc mi w oczy.
-Myśli,że może mieć wszystko , bo ma dużo kasy i sławę. A ta laska? Za wszelką cenę robi karierę, po drodze gubiąc przyjaciół! -krzyknęła.
Nie wytrzymałam.
-Słuchaj, to,że realizuję swoje marzenia to chyba dobrze. Nie wiem jak ciebie,ale mnie rodzice uczyli,żebym zawsze goniła do celu.I robię to .A to,że jesteś wredną szmatą, to nie moja wina ! Każdy wie jak było , jak leżałam w szpitalu to wyszło na jaw, jaka z ciebie przyjaciółka. Zostawiłaś mnie i odbiłaś mi chłopaka!
Zaśmiała się gorzko.
-Jeśli dał się odbić to znaczy ,że raczej nic do ciebie nie czuł? -spytała
Poczułam, jak łamie mi się powoli serce..
Nagle zrobił się szum i zobaczyłam Billa.. Wpatrywał się we mnie zimno..
-Co chcesz tym wszystkim osiągnąć? Zniszczyć mnie? To proszę bardzo, powoli robi mi się smutno – dodałam
-Ojej, jakie to dołujące, bo zaraz się popłaczę ! Nie dość ,że nie umiesz go przy sobie zatrzymać , to potem na siłę chcesz wszystko zniszczyć ! -zrobiła krok do przodu.
-Co masz na myśli? – spytałam
-A to,że jestem z nim w ciąży! Tak Tom, jestem z tobą w ciąży i co ty na to?! -krzyczała jak oszalała, a w tłumie wybuchł znów szum i odgłosy zdziwienia.
-Wy jesteście nienormali.. naprawdę nienormalni – rzuciłam Tomowi ostatnie spojrzenie i przepchałam się przez tłum.
Pełne napięcia rozmowy słyszałam nawet kiedy mijałam dom Andrei i kierowałam się w stronę przystanku autobusowego.
Miałam głowę pełną myśli ,ale nie byłam jakaś zła czy wściekła..
To było w pewien sposób przyzwyczajenie.przyzwyczajenie do bezsilności..
Usiadłam na zimnym przystanku i czekałam na autobus.Miałam do jego przyjazdu całe 10 minut..
Przypomniałam sobie nagle o liściku od Jo..

2010
05.12

Kochani !

Kochani !
Szukam osoby, która ma czas zrobić nowy szablon na ten blog :)
Jest może ktoś chętny..?
Byłabym bardzo wdzięczna.
Mogę nawet zapłacić czy coś.
Pozdrawiam i czekam na wiadomośc w tym komentarzu :)

2010
05.07

Mam do Was wielką prośbę.

Mam do Was wielką prośbę.
Możecie kliknąć w ten link..?
Pomożecie spełnić marzenia pewnej dziewczyny..
proszę !

***

Notka ze specjalną dedykacją dla
mloda-i-glupia oraz opowiadanie-t-h
Dziękuję za tyle komentarzy.. ;*

***

Odwróciłam się i łzy napłynęły mi do oczu..
Nie wiedziałam co robić.. przytulić go? Pocałować..? a może stać i podać rękę..
Jego sylwetka zbliżała się do mnie, zauważyłam uśmiech na twarzy.. uśmiech taki jak kiedyś.
Łzy samej zaczęły lecieć po mojej twarzy, wszystkie wspomnienia wróciły.
Podbiegłam do niego i rzuciłam się na szyje.Przytulił mnie mocno i szeptał do ucha..
Kątem oka zauważyłam,że Martinna odchodzi w stronę bramy i znika w oddali. Byłam tak szczęśliwa.. jak nigdy.
-Ligia.. Jezu jak dobrze cię widzieć.. jak dobrze –powtarzał na okrągło dotykając delikatnie moich włosów..
Po 10 minutach witania usiedliśmy na ławce trzymając się za ręce i patrząc sobie głęboko w oczy..
-Nie wiesz ile łez przez to wszystko wylałam.. myślałam,że już nie chcecie mnie znać.. wszystko się sypało.. – przytuliłam go znowu..
Nagle jakieś dziewczyny odkryły Billa i biegły w naszą stronę.
-Chodź szybko ! krzyknęłam i pociągnęłam go za sobą w stronę domu.
Zdążyliśmy przed fankami, zamknęłam drzwi na klucz. Na szczęście nikogo nie było.. mama miała umówioną wizytę u kosmetyczki..
-Widzisz gdzie teraz mieszkam.. ? ja tak naprawdę nie chce.. mam wszystkiego dość..
Zrobiłam ciepłej herbatki i usiedliśmy na dywanie przed kominkiem.
Rozmawialiśmy jeden przez drugiego, koncerty, spotkania z fanami.. teledyski.. wszystko co nowe obgadaliśmy.W końcu gotował się we mnie temat Toma.A widziałam,że Bill go bardzo unika..
-Wiem, że nie chcesz ,aby mi było smutno, ale musimy w końcu o tym porozmawiać.. co jest z Tomem..? –spytałam patrząc na niego
Przez chwilę unikał mojego wzroku.. trzymał kurczowo zielony kubek i oglądał go z każdej strony.Byłam pewna ,że go poznaje. Bo te kubki kupiliśmy razem. Ja miałam zielony,a on czerwony.Wtedy, kiedy jeszcze byliśmy razem..
-Te kubki.. – powiedział powoli
-Tak, to one. Ale nie zmieniaj tematu –przerwałam mu ostro.
Spojrzał na mnie smutnym wzrokiem.
-Dobrze.. masz rację. Ne mogę tego tematu odsuwać. Ligia.. jest mi za niego wstyd. Sam nie wiem co o tym wszystkim myśleć..
Ściskałam pięści z całych sił, bo był to dla mnie naprawdę ciężki moment..
Bill opowiedział , co się stało po wypadku. Tom przez jakiś czas tęsknił, mówił,że nadal kocha.. Jednak znalazł szybko pocieszenie u innych dziewczyn.Podobno codziennie zabawiał się z inną. Ale od miesiąca chodził z Atiną. Tak , właśnie z nią.
I nagle wszystko do mnie dotarło.Mama nie chciała, żebym z At rozmawiała. Bo.. wiedziała o wszystkim.Chciała uniknąć mojego płaczu, żalu, załamania. Nie chciała ,abym znowu płakała i wpadła w większą depresję..
To co powiedział mi Bill, było największym upokorzeniem, największą karą..
Kary mają sens, kiedy jest znany ich powód. A ja go nie znałam..
Atina na pewno bała się,że przeczytam o nich w prasie.. dlatego ze mną chciała porozmawiać. Ale ja nie czytałam gazet.. od tak dawna.
I raczej dobrze. Bo wolałam dowiedzieć się tego wszystkiego od Billa. Z jego ust..
-Liguś nie myśl o nim.. o niej też. –szeptał przytulając mnie do siebie
-Bill.. jak oni mogą.. Jezu, dlaczego to wszystko spada zawsze na mnie..?! dlaczego ?!- krzyczałam siedząc mu na kolanach.
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się na łóżku, obok spał Bill. Musiał mnie tu zanieść..
Spaliśmy cały dzień, bo za oknem było całkiem ciemno.
Ja spałam wymęczona wiadomościami, a Bill koncertami, problemami i karierą…
W pewnym sensie mu zazdrościłam.Bo chciałam wrócić do śpiewu. Ale nie wiedziałam,czy po tych katastrofach potrafiłabym stworzyć i zaśpiewać radosną piosenkę.. a nie chciałam dołować innych swoim smutkiem i przemyśleniami. Bo były we mnie i nie potrafiłam się ich pozbyć.
Patrzałam na jego twarz wtuloną w poduszkę, delikatne rysy twarzy,spał jak dziecko.Jego natapirowane włosy nie opadły, wygląda śmiesznie z rozmazanym czarnym tuszem na oczach..
Tak bardzo byłam mu wdzięczna. Za każdą chwilę, za to,że potrafił przyjść do mnie i opowiedzieć o wszystkim do czego doszło, kiedy mnie nie było.
Mało osób by tak umiało. Jego wiara w ludzi i oddanie poruszyło mnie.
Nagle zaczęłam żałować,że zerwałam z nim dla takiego chama. Bo nikt inny, tylko właśnie Bill pozostał przy mnie do końca. Do tego momentu kryzysowego, kiedy nie ma się nikogo, czuje się tą okropną samotność samotność duszy i sercu. I .. dlatego nie jest mi tak źle, gdy patrzę na jego znurzone snem oczy..
Pocałowałam go w czubek nosa, i w jeden sekundzie jakbym zobaczyła malujący się uśmiech na jego twarzy.Spał.
Wstałam delikatnie otwierając okno.W pokoju było bardzo duszno.Pachniało jego perfumami..
Włączyłam Internet i weszłam na stronę Emotnionals. Od tak dawna nie dodawał tutaj nikt notek.Bo zespół nie istniał.
Spisałam numery,które wielokrotnie pojawiały się w mojej skrzynce odbiorczej.Od momentu końca kariery , dostałam masę listów z propozycjami wydania płyt, podpisania kontraktów.Spisałam wszystkie.
Wiedziałam co zrobię.
Weszłam na domową stronę Atiny. Pierwsze zdjęcia wywołały ogromny smutek.
Tom z Atiną, całują się, tu się przytulają, razem w Paryżu, w mieście w parku..
Zdjęcia radosne, a zarazem .. smutne?
-Może mi się tylko zdaje.. – powiedziałam sama do siebie i łykałam w duszy łzy.
Nie chciałam,żeby zobaczył je Bill, kiedy się obudzi.
Przeczytałam w czasie godziny dużo artykułów, dowiedziałam się,że At wydała płytę solową. I ,że żadnej rewelacji nie było. Powstawały komentarze,że beze mnie nie istnieje.Podniosło mnie to bardzo na duchu.
Wpisałam stronę Emotionals , wbiłam hasło, nowa notka.
„Tak kochani. To ja, Ligia.
Ogłaszam wszystkim, że wracam do śpiewu.
Szukam zespołu, ktoś chętny ?”
„dodaj” – kliknęłam.
Zaraz, w ciągu 10 minut było już ok. 100 komentarzy.
Uśmiechnęłam się.Jednak o mnie nie zapomnieli…

2010
04.28

Kochani !

Kochani !
Dostaję bardzo dużo emaili z pytaniami, czy można wykorzystać postać Ligii i waszych opowiadaniach.
A czasem , kiedy wchodzę na niektóre blogi widzę ,że jest ona wykorzystana bez mojej zgody.
A przecież powinniście wiedzieć, że jest to naruszenie praw autorskich.
Odrazu mówię, że NIE. Nie chcę,aby była ona wykorzystana, ponieważ jest to w pewnym sensie naciągnięcie mojego opowiadania do rozmaicenia innego..
Przepraszam was , naprawdę , ale starajcie się niektórzy pisać po swojemu :)
Każdy ma fantazję, wierzę w Was ! Nie trzeba kopiować i wzorować się na innych, bo KAŻDE musi być wyjątkowe i inne..
Przecież nie ma się z satysfakcji z tego ,że kopiujecie inne..

Życzę Wam powodzenia i dziękuję za komentarze..
Kocham Was ;*
Notkę dodam jutro, ponieważ w weekend wyjeżdzam do Poznania.
Chce się ktoś spotkać ?