05.27
Wiem,że dawno nie pisałam, ale to naprawdę nie była moja wina.Brak czasu i natłok nauki mnie przerastał.Ale w Święta naprawię to
***
“Koncerty mijają bardzo sympatycznie, dziękuję Wam wszystkim za obecjność, krzyki tą miłość,którą czuć na występach i w waszych listach..
Ostatnio bardzo dużo ich dostajemy.Każdy jest inny i wyjątkowy..
Pytacie się , czy zorganizujemy jakiś konkurs,a kto wygra to spotka się z nami czy coś podobnego.
Rozmawiałyśmy na ten temat z menadżerem i coś dało się uzgodnić.
Napiszcie dlaczego chcecie się akurat z nami spotkać, a spotkacie się.
Wygra 5 osób, dostaną bilety na koncert i wejściówkę za kulisty gdzie odbędzie się spotkanie.Mam nadzieję,że podoba Wam się.
Let’s rock ! ”
Napisałam notkę na stronę i usiadłam wygodnie w krześle.Ciepło zupki z proszku grzało mnie w rękę,a wypalająca się żarówka co chwilę gasła i się zapalała.
Zrobiło się tak bardzo nastrojowo, tak bardzo przyjemnie, że nie miałam nawet ochoty ruszyć się z miejsca i pójść na spotkanie z dziewczynami.
Odbywały się właśnie ferie, ja miałam nadrabiać zgromadzony materiał ze szkoły,a potem znowu zacząć koncertować. Chwila wytchnienia dobrze mi zrobiła.Codzienność zabiegania na pewien czas została odłożona na górną pułkę.
Nie było mi łatwo z myślą o chłopakach, o tym wszystkim co się działo w mojej głowie.
Chciałam szczególnie zająć się zespołem, ale nie potrafiłam.
Myśl, że nie wiem sama kogo kocham przerażała mnie.Nie potrafiłam zrozumieć własnych rozważań, raz pisałam smsa do Toma, a potem dzwoniłam do Billa.
Oczywiście bez skutku, bo po minucie przerywałam to.
Jedna cząstka mnie marzyła znów o byciu z Billem. To, co nas łączyło było wyjątkowe..
traktował mnie jak księżniczkę, a zarazem ostatnie chwile naszego związku były nie najlepsze..
Żałowałam, że go nie wysłuchałam.Może naprawdę nic go nie łaczyło z tą dziewczyną..
Teraz mogłam tylko pluc sobie w brodę, bo on nie zadzwonił , to duma nie pozwalała mi pierwszej wybrać numeru…
Za to od Toma dostawałam codziennie smsy. Na dzień dobry, do widzenia,dobranoc..
Nie pisał,że mnie kocha, ale że tęskni i chce wrócić.Że żałuje.
Nie odpisywałam, bo nie wiedziałam co.
Siedziałam u cioci w Munchen. Od kiedy pamiętam serdecznie mnie zapraszała.
Miała córkę i syna. Ana często zabierała mnie na zakupy, dyskoteki, śmiałyśmy się i rozmawiałyśmy do pużna w nocy. Zaprzyjaźniłyśmy się.
Daryn był inny. To dusza rockmena, zamknięty w sobie siedział godzinami w pokoju i grał na gitarze.A jak nie robił tego to chodził z kolegami gdzieś po mieście..
Żadko ze mną rozmawiał, a kiedy już rozmawiał to zazwyczaj wypytywał się o karierę, czy mam jakieś namiary na kogoś kto potrzebuje zespołu itp..
Ale w pewien sposób lubiałam go.
Marta i Julia też były blisko Munchen.Marta w Sternbergu,a Julia przejezdnie dziś zatrzymała się u koleżanki.
Z zamyślenia wyciągnął mnie migoczący ekranik komórki.
“Wiem gdzie jesteś, spokajmy się, proszę .. odpisz Tom”
Wzięłam ostatni łyk zupki i wstałam leniwie.
“Ok” odpisałam i wysłałam.
-Może i będę kiedys tego żałowac.. – powiedziałam do siebie i wyciągnęłam z szuflady ciepłe rękawiczki i szalik.
Założyłam je i wyszłam z domu.Śnieg leżał praktycznie wszędzie. W bramce wpadła na mnie Ana rumieniąc się.
-Dziś Andrea robi imprezę, będzie też Jo z KillerPilze ! – zatrzymała się na chwilę i pobiegła do domu.
-Co ci się tak śpieszy? – krzyknęłam
-Powiem ci potem ! Wracaj szybko! – odkrzyknęła
Wyszłam tylko żeby się przewietrzyć, a w miedzy czasie odebrałam smsa od Toma.
“Gdzie?”
Odpisałam
” Hoffenstrasse 134 o 20 zaczyna się impreza”
-Dziewczyny! jak fajnie,że jesteście ! -przywitała nas Andrea i rzuciła się mi na szyję.
-Dawno cię nie widziałam, a nawet nie odpisywałaś mi na smsy.. – szturchnęła mnie lekko w bok.
-Sorry.. tak jakoś wyszło.. -powiedziałam puszczając jej oczko.
Nigdy nie lubiałam jej do końca, zachowywała się jakby była najważniejsza,najlepsza itd..
-Jest już Jo -powiedziała mi na ucho.
-Zaprosiłam też Toma.. tego z Tokio Hotel bo jest aktualnie w Munchen – chwyciłam za puszkę piwa i otworzyłam je.
-Żartujesz?!dlaczego mówisz mi to tak póżno ! -pobiegła do toalety
Podeszła do mnie Ana i zrobiła mi wykłąd na temat Toma. Bardzo go nie lubiała z powodu Atiny..
-Ale on już z nią nie jest.. a wogóle kto powiedział,że coś między mną i nim jest ! nie jest ! i nie będzie raczej..
Wszyscy postanowili zrobić podchody. Andrea mieszkała w środu lasu, więc ciemność panowała dookoła.
Szłam bokiem rozmawiając z jakąś dziewczyną,którą pierwszy raz na oczy widziałam.
Nagle ktoś zakrył mi oczy.
-Heeej zgadnij kim jestem ! -powiedział śmiesznym głosem wprost do ucha
-Jo nie wygłupiaj się, zabrałąm jego ręce z moich oczu.
-Ten twój Tom tu przyjechał, jest z jakimś blondasem.
-Andreasem.. – powiedziałam tak jakby do siebie i odwróciłam się szukając go w ciemności.
Nie widziałam go niestety, a zaczęliśmy dzielić się na gruby.
Nagle zrozumiałam jak dużo tracę przez tą całą karierę. Dzieciństwo, zabawę..
Powstały cztery grupy, moi postanowili schować się w krzakach na zakręcie i wystraszyć inną grupę.
-Ej ja się boję tak stać tu .. – szarpnęłam Kaj a ta wywróciła się w krzaki.
-Haha.. – zaśmiała się
Grupa postanowiła się rodzielić i ja razem z nią miałyśmy iść na zwiady.
Oczywiście stało się tak ,że się zgubiłyśmy i zostałam sama w środku ciemnego lasu.
Szłam ciągle prosto świecąc sobie komóką.
Nagle usłyszałam kroki za sobą, a kiedy odwróćiłam się zobaczyłam uśmiech Toma.
-Ciągle byłeś tu?- zapytałam
-Ciągle, przecież nie pozwoliłbym,żeby coś ci się stało.. – chwycił mnie lekko w tali i przyciągnął delikatnie do siebie.
-Tom.. – zaprotestowałam, chociaż było to dla mnie trudne…
Nie potrafiłam mu się oprzeć..
-Chodź, bo naprawdę będziemy musieli zostać tutaj na noc, a raczej chcemy tego uniknać.
-No , nie koniecznie -wyciągnął rękę i złapał mnie za moją.
Szliśmy chwilę w milczeniu wymieniając się spojrzeniami.
-Co u Billa..? -spytałam
-Dobrze chyba.. – odpowiedział wymijająco.
-Chcesz być ze mną szczery czy nie? -spytałam
-Jest na mnie zły,myśli,że cię wykorzystuję ..
-Wykorzystujesz? – zatrzymałam się.
-No.. tę sytuację.. że jesteście pokłuceni.On myśli,że nadal będziecie razem.. -spojrzał mi w oczy
Ruszyłam łamiac po drodze gałązkę i robiłam ślad na piasku..
-Co tam u Atiny? – przycisnęłam mocniej kija i poczułam,że wbija mi się w rękę.
-Daj spokój – oburzył się i złamał moją “zabawkę”.
-heeej ! -szturchnęłam go i się zaśmiałam.
Niebo dziś było takie śliczne.. gwiazdy schodziły się w wielkie kupki,a mi robiło się tak ciepło w sercu.Chciałabym mieć w życiu więcej takich chwil.. Chwil radości, odetchnienia od życia i codzienności.
-Kochasz go? – spytał mnie nagle Tom wyrywając z zamyślenia.
Szybko postanowiłam zmienić temat.
-Chodź poszukamy grupy, będą się o nas martwić – przyśpieszyłam kroku.
-Kochasz?-poczułam jak łapie mnie za rękę i przyciąga do siebie.
Jego usta przywarły do moich całując namiętnie, straciłam równowagę i runęliśmy w wysoki śnieg.
Na zmianę śmialiśmy się i całowaliśmy..