<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>vivicity &#187; Bez kategorii</title>
	<atom:link href="http://www.vivicity.org/category/bez-kategorii/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.vivicity.org</link>
	<description>najlepsze blogi</description>
	<lastBuildDate>Mon, 28 Jun 2010 18:58:04 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.1</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Nowa część.</title>
		<link>http://www.vivicity.org/2010/06/nowa-czesc/</link>
		<comments>http://www.vivicity.org/2010/06/nowa-czesc/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 28 Jun 2010 18:58:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.vivicity.org/?p=321</guid>
		<description><![CDATA[Przepraszam,przepraszam,że w Was zwątpiłam..
Będę pisać nawet wtedy,kiedy zostanie tylko jedna fanka moich opowiadań..
**
Niebo lśniło na tysiące kolorów wywołując łzy w oczach.
Wszystko wydawało się być takie proste,piękne.Może i było,ale tylko do momentu spojrzenia w oczy prawdziwym kłopotom.
Ciągle zastanawiałam się dlaczego to wszystko działo się naprawdę i dlaczego działo się to mi..
Nie potrafiłam zacząć od nowa,dostrzec nowych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przepraszam,przepraszam,że w Was zwątpiłam..<br />
Będę pisać nawet wtedy,kiedy zostanie tylko jedna fanka moich opowiadań..</p>
<p>**</p>
<p>Niebo lśniło na tysiące kolorów wywołując łzy w oczach.<br />
Wszystko wydawało się być takie proste,piękne.Może i było,ale tylko do momentu spojrzenia w oczy prawdziwym kłopotom.<br />
Ciągle zastanawiałam się dlaczego to wszystko działo się naprawdę i dlaczego działo się to mi..<br />
Nie potrafiłam zacząć od nowa,dostrzec nowych barw życia i uśmiechnąć się do samej siebie w lustrze.<br />
Wróciłam.Dach domu był strasznie ślizgi od padającego śniegu.Położyłam się na nim i pozwalałam płatkom opadać na twarz.<br />
Minęło sporo czasu od wypadku w klubie, od tamtej chwili nie widziałam Billa ani nikogo innego z zespołu.Całe dnie koncertowałam,a nocami spałam.Jakoś się trzymałam,ale moja psychika była bardzo sszarpana.Nie płakałam tak długo, aż do tej chwili.<br />
Co z tego,że jestem sławna i mam pełno fanów, skoro nie potrafię panować nad własnymi słowami i swoim życiem..<br />
Tego dnia, w rok od dnia kiedy zaczęłam chodzić z Billem dostałam smsa.Nie sądziłam,że będzie pamiętał, nie wiedziałam,że nawet ma mój numer, skoro minęły dwa miesiące.. a on jest taką wielką gwiazdą.Nawet się do niego nie chciałam porównywać.<br />
Z gazet się dowiedziałam,że Atina okłamała Toma, teraz nie są razem i się do siebie nie odzywają.<br />
A ja mam przerwe z zespołem.Tak ustalili ludzie,że podobno nie nadaję się do życia, a tymbardziej do grania.Odkryli ślady cięcia.<br />
&#8220;Pamiętam..&#8221;<br />
To jedno słowo wywołało we mnie uczucia,których od tak dawna nie ukazywałam.Żyłam jak robot.Jadłam,oddychałam,spałam..<br />
W mojej głowie brzmiało od myśli,tak bardzo chciałam go zobaczyć.<br />
I powiedzieć, że przepraszam..<br />
Chociaż wątpiłam,że to ma dla niego sens.<br />
Wiedziałam,że ma dziewczyne i podobno dla niego znaczyło to wiele..<br />
-Chris, sprawdź proszę,gdzie teraz są Tokio Hotel.. &#8211; zeszłam z dachu i weszłam do pokoju chłopaka mamy.Opiekował się mną za co byłam mu bardzo wdzięczna.<br />
Po minucie podszedł do mnie koło kominka.<br />
-Są w Londynie&#8230; -powiedział i podał mi herbatę.<br />
-Kup bilet na najbliższy lot, proszę.. &#8211; spojrzałam mu w oczy błagalnym wzrokiem.<br />
Przez moment się wachał ,ale chyba przekonały go łzy w moich oczach.<br />
-Twoja mama mnie zabije, naprawdę..</p>
<p>Godzinę później siedzieliśmy w samolocie do Londynu.Nałożyłam słuchawki na uszy i puściłam sobie piosenkę,którą kiedyś mi zadedykował .. Kubuś Puchatek &#8220;Już zawsze,na zawsze &#8220;.<br />
Chris miał około 30 lat, był o wiele młodszy od mojej matki.Polubiłam go od samego początku za szczerość.Przez cały lot trzymał mnie za rękę.</p>
<p>-Co teraz? Londyn jest ogromny.. &#8211; powiedział ładując torbe do taxówki.<br />
Spojrzałam na tarczę Big Bena.<br />
-Masz rację.. jest ogromny.. nie wiem co sobie myślałam chcąc tu przyjeżdzać.. &#8211; spojrzałam na niego smutno.<br />
-Jedź do hotelu, ja się troche powłóczę, znam Londyn nie martw się, zdzwonimy się &#8211; powiedziałam widząc jak otwiera już usta,żeby zaprotestować.<br />
-Chwila- powiedziałam i wyciągnęłąm z torby prezent..prezent dla Billa.<br />
Kiedy byliśmy razem częśto mówiliśmy,że w naszą rocznice razem pojedziemy London Eye..</p>
<p>-Jeden bilet &#8211; poprosiłam miłego starszego pana i wsiadłam do wagonika , nawet nie rozglądając się po nim.<br />
Siedziałam sama, rozglądałam się i podziwiałam.<br />
Tylu szczęśliwych ludzi szło po ulicach szczęśliwi.<br />
Bolało mnie,że nie mogą widzieć moich uczuć.<br />
Kiedy byłam na samym szczycie rozpłakałam się..<br />
&#8220;Kiedyś dojdziemy razem na szczyt, zawsze na zawsze będziemy razem..&#8221; &#8211; wspomniałam jego słowa.<br />
Odwróciłam się w stronę drugiego wagonika.<br />
&#8220;Nie , to nie może być prawda..&#8221; -pomyślałam i przetarłam oczy..<br />
W tej samej chwili czarne włosy odkryły smutną,znajomą twarz.<br />
Jego oczy zrobiły się wielkie jak spodki i wlepiły się we mnie.<br />
Łza popłynęła mi po policzku,otarłam ją wierzchem dłoni..Położyłam rękę na szybie, zrobił to samo.<br />
W pewnym momencie podeszła do niego niska blondynka i położyła głowę na ramieniu.<br />
-No tak.. &#8211; pomyślałam i odwróciłam się kryjąc łzy.<br />
Na dole panował straszny tłok, więc skorzystałam z okazji i wymknęłam się bokiem w stronę mostu..</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.vivicity.org/2010/06/nowa-czesc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bill i ja</title>
		<link>http://www.vivicity.org/2010/06/bill-i-ja/</link>
		<comments>http://www.vivicity.org/2010/06/bill-i-ja/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 21 Jun 2010 18:56:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.vivicity.org/2010/06/bill-i-ja/</guid>
		<description><![CDATA[Kochani, bardzo Was przepraszam, ale nie było mnie w Polsce..
do tego myślałam,że notka została dodana ,a tutaj wchodzę i nic nie ma..
Już jutro dodam nową część..
***
W momencie kiedy wyciągnęłam zgnieciony liścik podjechał autobus.Miałam w kieszeni portfel,ale nie miałam komórki.Nie wiedziałam do kąd jechać ,ani co robić..
Gdybym pojawiła się u cioci przed Aną, byłyby jaieś podejrzenia [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kochani, bardzo Was przepraszam, ale nie było mnie w Polsce..<br />
do tego myślałam,że notka została dodana ,a tutaj wchodzę i nic nie ma..<br />
Już jutro dodam nową część..</p>
<p>***</p>
<p>W momencie kiedy wyciągnęłam zgnieciony liścik podjechał autobus.Miałam w kieszeni portfel,ale nie miałam komórki.Nie wiedziałam do kąd jechać ,ani co robić..<br />
Gdybym pojawiła się u cioci przed Aną, byłyby jaieś podejrzenia i Ana mogłaby mieć kłopoty w domu.. Wolałam nie ryzykować i spędzić noc włucząc się po mieście.<br />
W autobusie włączyłam sobie Vanessa Carlton &#8211; A thousand miles i przyglądałam się mijającym mnie domom, samochodom i ludziom.Wszyscy mieli takie szczęśliwe lub zabiegane twarze..Nagle poczułam rosnący we mnie smutek.Zawsze sobie mówiłam,że są na świecie ludzie, którzy nie mają domów, mają gorsze tragedie , a ja tak narzekałam na swoje życie.A tak naprawdę to mój świat nie różnił się niczym od światów innych nastolatków, tylko że ja miałam na głowie dodatkowe problemy związane z karierą&#8230;<br />
Poczułam szturchnięcie na ramieniu.<br />
-Gdzie jedziesz? &#8211; przyglądała mi się grupka chłopaków siedzących blisko mnie.<br />
-Jeszcze nie wiem, chyba do centrum &#8211; wyjęłam słuchawki z uszu i zaczęłam z nimi rozmowę.<br />
Wiedzieli kim jestem i nieźle się zdziwili widząc mnie tutaj samą , bez ochrony,bez specjalnego makijażu i fanów..<br />
-Zawsze myślałem, że sława wiąże się z brakiem czasu.. -powiedział jeden, od samego początku spodobał mi się.<br />
-W pewnym sensie mam mało czasu, ale umiem go dobrze zagospodarować.. -schowałam mp3 do kurtki i nawet nie zauważyłam jak wypadłą mi karteczka z kieszeni..<br />
-Idziesz z nami na piwo? &#8211; spytał chłopak,który do tej pory siedział cicho.<br />
-Co mi szkodzi..<br />
Okazali się bardzo sympatyczni,ale widziałam,że są naćpani i to ostro..<br />
W normalnej sytuacji nawet bym z nimi nie zaczęła rozmawiać, ale miałam wielką ochotę spędzić wieczór nie samotnie, ale właśnie z kimś..<br />
Wypiłam trzy piwa i odrazu zaczęło mi szumieć w głowie..<br />
W tym byłam wyjątkowo słaba, tymbardziej,że nienawidziłam pić.<br />
Oni odrazu zaczęli to wykorzystywać i się do mnie przystawiać. Chciałam się bronić i robiłam to jak najdelikatniej..<br />
-Sorry,ale naprawdę nie mam ochoty na flirty.. &#8211; wymigiwałam się,kiedy jeden przytulił mnie.<br />
-Kotku..- próbował mnie pocałować i nagle przemieniło się to w szarpanine.<br />
-Zostaw mnie ! -krzyczałam i wyrywałam się.<br />
Trwało to ponad minutę, miałam na ndgarstkach ślady jego palców.<br />
-Zostaw ją &#8211; usłyszałam i nagle chłopak który ze mną walczył wylądował na ziemi.<br />
-Ligia, chodz szybko &#8211; złapał mnie Bill za rękę i wyprowadził na ulicę przed klubem.<br />
Kręciło mi się w głowie, nie potrafiłam realnie myśleć..<br />
-Jak mnie znalazłeś? &#8211; spytałąm opierając się o ścianę i trzymając za głowę.<br />
-Daj spokój, to jest nie ważne.Dziewczyno, co ty z siebie robisz&#8230;?! zastanów się trochę.. nikt by ci tam nie pomógł , gdybym nie wszedł..-złapał mnie za rękę i spojrzał w oczy.<br />
-Nie jestem nikogo warta.Nie wiem po co tutaj przyjechałeś.. jestem zwykłą suką, która nie wie czego chce.. tylko cię ranię &#8211; krzyczałam.<br />
Złapał mnie za rękę i zaprowadził w ślepą uliczkę.<br />
-Teraz to ty mnie słuchaj.Nie łaziłbym za tobą jak debil, gdybym uważał cię za sukę.Kocham cię jak wariat. A ty mnie ranisz.Ale tez doprowadzasz do szalństwa, kiedy cię nie widzę i nie wiem gdzie jestes ! -teraz to widziałam, że on jest zdenerwowany.<br />
-Dlaczego ja zawsze muszę coś popsuć.. dlaczego? &#8211; czułam,że zaraz eksploduje mi głowa<br />
W pewnym momencie zsunęłam się w dół i.. zapadła ciemność..</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.vivicity.org/2010/06/bill-i-ja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kochani!</title>
		<link>http://www.vivicity.org/2010/06/kochani-3/</link>
		<comments>http://www.vivicity.org/2010/06/kochani-3/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 Jun 2010 18:55:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.vivicity.org/2010/06/kochani-3/</guid>
		<description><![CDATA[Chcę Was bardzo przeprosić,że nie dodawałam notek, ale nie miałam naprawdę warunków..
Przez ten cały czas siedziałam u ciotki i jak już miałam dostęp do neta, to nie mogłam zabardzo pisać..
Wynagrodzę Wam to, obiecuję..
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Chcę Was bardzo przeprosić,że nie dodawałam notek, ale nie miałam naprawdę warunków..<br />
Przez ten cały czas siedziałam u ciotki i jak już miałam dostęp do neta, to nie mogłam zabardzo pisać..<br />
Wynagrodzę Wam to, obiecuję..</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.vivicity.org/2010/06/kochani-3/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przepraszam, że tak póżno&#8230;</title>
		<link>http://www.vivicity.org/2010/06/przepraszam-ze-tak-pozno/</link>
		<comments>http://www.vivicity.org/2010/06/przepraszam-ze-tak-pozno/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 Jun 2010 18:54:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.vivicity.org/2010/06/przepraszam-ze-tak-pozno/</guid>
		<description><![CDATA[Przepraszam, że tak póżno&#8230;
Wywiad odbył się w ciemnym pokoju.Co chwilę błyskała lampa,robiono nam zdjęcia.
Fotograf podniecał się naszymi osiągnięciami.
- Jak układa się twój związek z Tomem? Bo są plotki, że nadal jesteście razem – zapytała kobieta i ułożyła znacząco długopis, czekała na odpowiedz.
-Jestesmy tylko przyjaciółmi. Niestety – powiedziałam i uśmiechnęłam się ponuro.
Julia złapała mnie za rękę.
-Niestety [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przepraszam, że tak póżno&#8230;</p>
<p>Wywiad odbył się w ciemnym pokoju.Co chwilę błyskała lampa,robiono nam zdjęcia.<br />
Fotograf podniecał się naszymi osiągnięciami.<br />
- Jak układa się twój związek z Tomem? Bo są plotki, że nadal jesteście razem – zapytała kobieta i ułożyła znacząco długopis, czekała na odpowiedz.<br />
-Jestesmy tylko przyjaciółmi. Niestety – powiedziałam i uśmiechnęłam się ponuro.<br />
Julia złapała mnie za rękę.<br />
-Niestety ? Czyli ciągle jednak do niego czujesz? – zapytała.<br />
Udałam,że nie słyszałam pytania.<br />
- Czujesz coś do niego?? – nalegała , czekając na sensację.<br />
- Proszę się nie interesować – mój głos zabrzmiał ostro.<br />
-Nam możesz powiedzieć.. no to jak będzie ? –spytała patrząc na mnie.<br />
-Odwal się – krzyknęłam i wybiegłam z pokoju.<br />
Za mną pstryknął flesz.<br />
Wytrąciła mnie z równowagi.Zaskoczyła.Oburzyła.<br />
Nie wiedziałam co jej powiedzieć, nie czułam się gotowa na takie pytania..<br />
A wiedziałam, że muszę się przygotować. Bo nie raz będą w tej sprawie naciskać.<br />
Wyszłam na zaśnieżoną ulicę i oparłam się o mur. Miałam dość..<br />
-Ty jesteś z tego zespołu Emo ? – podeszła do mnie jakaś małolata.<br />
-Taakk.. – spojrzałam na nią. W jej oczach był zachwyt, podziw.<br />
Uśmiechnęłam się.<br />
Dałam jej autograf,pobiegła do mamy.<br />
Usiadłam przy zimnym wejściu do jakieś kamienicy.Miałam dość..<br />
Postanowiłam zadzwonić do Eweliny i powiedzieć, że jadę najbliższym Pksem na koncert Tokio Hotel.<br />
-Zwariowałaś dziewczyno ? Nie widziałaś go dopiero dzień, a już wariujesz..<br />
-Nie zwariowałam. Wy do mnie dojedziecie później. I tak niedaleko mamy jutro występ. Jadę. Pa – wyłączyłam się.<br />
Dopiero wtedy zauważyłam, że mam pięć wiadomości nie odebranych.</p>
<p>„Hallo Ligia, tu Jo. Co u Ciebie słychać” ?</p>
<p>Zaśmiałam się. A jednak napisał. Kolejny też był od niego.</p>
<p>„ Jesteś na mnie zła ?”</p>
<p>Potem pisała mama, że tęskni i co u mnie słychać. Zdziwiłam się. To u niej nienormalne, żeby pisała do mnie smsy.. nigdy wcześniej się mną tak nie interesowała.<br />
Ostatni był od .. Toma.</p>
<p>„Tęsknię za Twoim uśmiechem..”</p>
<p>Nie umiałam się na niego gniewać..</p>
<p>Autobus miałam dokładnie za godzinę. Postanowiłam pochodzić po mieście, kupiłam dwie drożdżówki i akurat przyjechał.<br />
Usiadłam blisko szyby, aby widzieć mijającą mnie drogę.. uwielbiałam tak obserwować.<br />
Zaraz miejsce obok zajął starszy pan. Pilnie mi się przyglądał. Po krótkim czasie zasnęłam..<br />
-jesteśmy już na miejscu – potrząsnęła mną jakaś kobieta.<br />
Chwyciłam za torbę i wyszłam. Przetarłam oczy.Strasznie byłam zmęczoną, ale kiedy myślałam o tym, że zaraz będzie koncert uśmiechnęłam się. Niedługo go zobaczę..<br />
Wyjęłam drożdżówkę i ugryzłam.<br />
Skierowałam się w stronę stadionu. Chciałam sprawdzić , która godzina , ale nie mogłam znaleźć komórki !<br />
-Cholera ! – krzyknęłam ,aż starsza pani się za mną odwróciła.<br />
Musieli mi ją ukraść – myślałam i przeklinałam w myślach.<br />
Od razu usłyszałam krzyki dziewczyn czekających na koncert. Darły się niemiłosiernie. Pomyślałam, że jeszcze niedawno to ja tak stałam pod sceną i krzyczałam. Nie miałam nawet jak zadzwonić do Karoliny, że jestem na miejscu.. ani powiadomić chłopaków, że przyjechałam…<br />
Wyjęłam wodę niegazowaną, usiadłam w wielkim tunelu, w którym stali fani i słuchałam ich krzyków. Zaczęła mnie boleć głowa.<br />
Postanowiłam chociaż raz skorzystać z przywilejów gwiazdy i poprosić , żeby wpuścili mnie już w hol, który prowadził na miejsca siedzące i stojące.<br />
Ochroniarz bez wachania mnie wpuścił, a dziewczyny niektóre krzyczały z oburzenia, a niektóre z chęci porozmawiania ze mną. Żaśmiałam się.<br />
Wiedziałam, że chłopacy są za kulisami, ale nie miałam ochoty na to,żeby wiedzieli o moim przybyciu. Chciałam posłuchać koncertu w spokoju, zobaczyć ten nowy suport.<br />
Występ się zaczął. Nowy zespół był raczej.. przeciętny. Widziałam wściekłość fanek w oczach kiedy zagrały pare minut dłużej niż powinny.<br />
Na scenę wbiegł Tom z Georgiem. Krzyk, pisk..<br />
Gustav siedział za perkusją i nadawał rytm. Śmiałam się sama do siebie.<br />
Ochronia wpuściła mnie na miejsca Vipowskie, na małym podwyższeniu widziałam śdoskonale każdy wyraz twarzy chłopaków. Ale oni na razie nie patrzeli w tę stronę.<br />
Wyszedł Bill.Miał na sobie moją ulubioną koszulkę – czarną w białe paski, spod spodni wystawał mu napis BILL.<br />
Po godzinie wyczerpani zatrzymali się na chwilę.Powitali dopiero publikę i rzucali butelkami z wodą.<br />
-Teraz specjalnie dla was z pewną niespodzianką „Rette mich !” – krzyknął głośno do mikrofonu i zgasły światła.<br />
Stał tyłem, jego sylwetka była lekko oświetlona czerwonymi błyskami.<br />
Usłyszałam pierwsze słowa piosenki, ale śpiewane były przez.. dziewczynę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.vivicity.org/2010/06/przepraszam-ze-tak-pozno/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tom i Bill</title>
		<link>http://www.vivicity.org/2010/06/tom-i-bill/</link>
		<comments>http://www.vivicity.org/2010/06/tom-i-bill/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 03 Jun 2010 18:53:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.vivicity.org/?p=316</guid>
		<description><![CDATA[Podeszła do niego i delikatnie otarła ramieniem.
Poznałam ją, to ta dziewczyna z suportu.Na Sali wybuchły odgłosy oburzenia.
Bill objął ją lekko w pasie.
Śpiewali patrząc sobie czasem w oczy.
W jednym momencie zrobiło mi się potwornie przykro.Okłamywał mnie.. on. Okłamywał..
Zbiegłam schodami i przebiegłam przez wyznaczone miejsce dla ochrony.
Wiedziałam, że to ostatnia piosenka, wściekłość wypełniała mi serce.
Zauważył mnie Bill.
-LIGIA [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Podeszła do niego i delikatnie otarła ramieniem.<br />
Poznałam ją, to ta dziewczyna z suportu.Na Sali wybuchły odgłosy oburzenia.<br />
Bill objął ją lekko w pasie.<br />
Śpiewali patrząc sobie czasem w oczy.</p>
<p>W jednym momencie zrobiło mi się potwornie przykro.Okłamywał mnie.. on. Okłamywał..<br />
Zbiegłam schodami i przebiegłam przez wyznaczone miejsce dla ochrony.<br />
Wiedziałam, że to ostatnia piosenka, wściekłość wypełniała mi serce.<br />
Zauważył mnie Bill.<br />
-LIGIA ! – wydarł się i zeskoczył ze sceny.<br />
-ZACZEKAJ ! TO NIE TAK ! – krzyczał , a jego głos wypełniało przerażenie.<br />
-Zostaw mnie ! – biegłam przed siebie, otworzyłam pierwsze lepsze drzwi i wyskoczyłam na taras.<br />
Tutaj już nie miałam gdzie uciec..<br />
Wbiegł za mną. Stałam oparta o barierkę patrząc na wypełnione samochodami miasto.<br />
Zaraz za nim wszedł Tom.<br />
Bill próbował odwrócić mnie do siebie przodem, ale wyrywałam się.<br />
-Zostaw mnie gnojku, zostaw !- uderzyłam go w twarz z liścia.<br />
-Oosstro.. – skomentował Tom , opierał się o ścianę patrząc z uśmieszkiem na całą scenę.<br />
-Spiepszaj ! – wrzasnął do niego Bill, był wyraźnie wytrącony z równowagi.<br />
Widocznie go to wszystko bawiło, bo pokręcił głową i usiadł na zimnej podłodze.<br />
Znów próbował mnie dotknąć, a ja znów uderzyłam go w policzek.<br />
-Myślałam ,że jesteś inny… &#8211; powiedziałam i skierowałam się w stronę drzwi.<br />
-Ligia ! Kurwa ! – złapał mnie za rękę.<br />
Wyrwałam mu się.<br />
-Zostaw mnie.Odwal się – szepnęłam i nie mogłam pohamować łez.<br />
-Ligia.. – zawył z bezradności.<br />
Minęłam w drzwiach Toma, a ten odwrócił się i szedł za mną.<br />
-Czego chcesz? – spytałam idąc szybkim krokiem<br />
-Chodź – złapał mnie za rękę<br />
-Proszę, nie wykorzystuj sytuacji.. proszę –mówiłam, a ten zaciągnął mnie do ich pokoju za kulisami.Było ciemno,w powietrzu wyczuwałam duszące perfumy.<br />
-Śmieszne jak życie szybko może stracić sens..<br />
Usiadłam na czerwonej kanapie, po której walały się kawałki chipsów.<br />
-Dlaczego tak się uśmiechasz?!-spytałam, bo miał na twarzy ciągle ten swój wkurzający uśmieszek.<br />
Podrzucił jabłko w górę i złapał.Spojrzał na mnie i się zaśmiał.<br />
-Bo wiedziałem, że tak będzie.<br />
Wstałam, podeszłam do niego i spytałam</p>
<p>-Jak będzie?<br />
-Że znowu będziemy razem.. – złapał mnie za szyję i przyciągnął do siebie.Całował tak długo,aż zabrakło mi tchu.<br />
-Przestań.. – odepchnęłam go lekko.<br />
W brzuchu czułam motylki.Nie wiedziałam co o tym myśleć.<br />
-Wiem,że tego chcesz – złapał mnie za rękę i przyciągnął znowu do siebie.<br />
-Jesteś zbyt pewny siebie.. – wyrwałam się i podeszłam do okna<br />
Siedzieliśmy tak chwilę w ciszy.W mojej głowie aż huczało od myśli..<br />
-Masz Atinę –powiedziałam siadając na parapecie parapecie obejmując rękoma kolana.<br />
Zaśmiał się.<br />
-Nie kocham jej.Nigdy nie kochałem<br />
-No właśnie i tym się różnimy.Ja nie umiem oszukiwać ludzi..nie w takich sprawach.<br />
Zeskoczyłam i kiedy chwyciłam za klamkę objął mnie od tyłu i pocałował w szyję.<br />
-Tom…<br />
Otworzyły się drzwi, stanął w nich Bill.<br />
-Widzę, że szybko znalazłaś pocieszenie w kogoś rękach – pchnął z całej siły drzwi i poszedł.<br />
-Bill… ! –krzyknęłam i wyskoczyłam za nim.<br />
-Masz rację, to nie ma sensu – zerwał z szyji wisiorek z jedną połówką serca i rzucił na ziemię..<br />
Leżała z literką „L” na środku czerwonego dywanu.<br />
Osunęłam się na ziemię z bezsilności i zapłakałam głośno.<br />
-Piepszcie się wszyscy ! – krzyknęłam i zerwałam swoją połówkę wisiorka.<br />
-Zacznę wszystko od nowa.. –powiedziałam sama do siebie..</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.vivicity.org/2010/06/tom-i-bill/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
