2010
06.03

Tom i Bill

Podeszła do niego i delikatnie otarła ramieniem.
Poznałam ją, to ta dziewczyna z suportu.Na Sali wybuchły odgłosy oburzenia.
Bill objął ją lekko w pasie.
Śpiewali patrząc sobie czasem w oczy.

W jednym momencie zrobiło mi się potwornie przykro.Okłamywał mnie.. on. Okłamywał..
Zbiegłam schodami i przebiegłam przez wyznaczone miejsce dla ochrony.
Wiedziałam, że to ostatnia piosenka, wściekłość wypełniała mi serce.
Zauważył mnie Bill.
-LIGIA ! – wydarł się i zeskoczył ze sceny.
-ZACZEKAJ ! TO NIE TAK ! – krzyczał , a jego głos wypełniało przerażenie.
-Zostaw mnie ! – biegłam przed siebie, otworzyłam pierwsze lepsze drzwi i wyskoczyłam na taras.
Tutaj już nie miałam gdzie uciec..
Wbiegł za mną. Stałam oparta o barierkę patrząc na wypełnione samochodami miasto.
Zaraz za nim wszedł Tom.
Bill próbował odwrócić mnie do siebie przodem, ale wyrywałam się.
-Zostaw mnie gnojku, zostaw !- uderzyłam go w twarz z liścia.
-Oosstro.. – skomentował Tom , opierał się o ścianę patrząc z uśmieszkiem na całą scenę.
-Spiepszaj ! – wrzasnął do niego Bill, był wyraźnie wytrącony z równowagi.
Widocznie go to wszystko bawiło, bo pokręcił głową i usiadł na zimnej podłodze.
Znów próbował mnie dotknąć, a ja znów uderzyłam go w policzek.
-Myślałam ,że jesteś inny… – powiedziałam i skierowałam się w stronę drzwi.
-Ligia ! Kurwa ! – złapał mnie za rękę.
Wyrwałam mu się.
-Zostaw mnie.Odwal się – szepnęłam i nie mogłam pohamować łez.
-Ligia.. – zawył z bezradności.
Minęłam w drzwiach Toma, a ten odwrócił się i szedł za mną.
-Czego chcesz? – spytałam idąc szybkim krokiem
-Chodź – złapał mnie za rękę
-Proszę, nie wykorzystuj sytuacji.. proszę –mówiłam, a ten zaciągnął mnie do ich pokoju za kulisami.Było ciemno,w powietrzu wyczuwałam duszące perfumy.
-Śmieszne jak życie szybko może stracić sens..
Usiadłam na czerwonej kanapie, po której walały się kawałki chipsów.
-Dlaczego tak się uśmiechasz?!-spytałam, bo miał na twarzy ciągle ten swój wkurzający uśmieszek.
Podrzucił jabłko w górę i złapał.Spojrzał na mnie i się zaśmiał.
-Bo wiedziałem, że tak będzie.
Wstałam, podeszłam do niego i spytałam

-Jak będzie?
-Że znowu będziemy razem.. – złapał mnie za szyję i przyciągnął do siebie.Całował tak długo,aż zabrakło mi tchu.
-Przestań.. – odepchnęłam go lekko.
W brzuchu czułam motylki.Nie wiedziałam co o tym myśleć.
-Wiem,że tego chcesz – złapał mnie za rękę i przyciągnął znowu do siebie.
-Jesteś zbyt pewny siebie.. – wyrwałam się i podeszłam do okna
Siedzieliśmy tak chwilę w ciszy.W mojej głowie aż huczało od myśli..
-Masz Atinę –powiedziałam siadając na parapecie parapecie obejmując rękoma kolana.
Zaśmiał się.
-Nie kocham jej.Nigdy nie kochałem
-No właśnie i tym się różnimy.Ja nie umiem oszukiwać ludzi..nie w takich sprawach.
Zeskoczyłam i kiedy chwyciłam za klamkę objął mnie od tyłu i pocałował w szyję.
-Tom…
Otworzyły się drzwi, stanął w nich Bill.
-Widzę, że szybko znalazłaś pocieszenie w kogoś rękach – pchnął z całej siły drzwi i poszedł.
-Bill… ! –krzyknęłam i wyskoczyłam za nim.
-Masz rację, to nie ma sensu – zerwał z szyji wisiorek z jedną połówką serca i rzucił na ziemię..
Leżała z literką „L” na środku czerwonego dywanu.
Osunęłam się na ziemię z bezsilności i zapłakałam głośno.
-Piepszcie się wszyscy ! – krzyknęłam i zerwałam swoją połówkę wisiorka.
-Zacznę wszystko od nowa.. –powiedziałam sama do siebie..

Komentarze są zamknięte.