06.14
Przepraszam, że tak póżno…
Wywiad odbył się w ciemnym pokoju.Co chwilę błyskała lampa,robiono nam zdjęcia.
Fotograf podniecał się naszymi osiągnięciami.
- Jak układa się twój związek z Tomem? Bo są plotki, że nadal jesteście razem – zapytała kobieta i ułożyła znacząco długopis, czekała na odpowiedz.
-Jestesmy tylko przyjaciółmi. Niestety – powiedziałam i uśmiechnęłam się ponuro.
Julia złapała mnie za rękę.
-Niestety ? Czyli ciągle jednak do niego czujesz? – zapytała.
Udałam,że nie słyszałam pytania.
- Czujesz coś do niego?? – nalegała , czekając na sensację.
- Proszę się nie interesować – mój głos zabrzmiał ostro.
-Nam możesz powiedzieć.. no to jak będzie ? –spytała patrząc na mnie.
-Odwal się – krzyknęłam i wybiegłam z pokoju.
Za mną pstryknął flesz.
Wytrąciła mnie z równowagi.Zaskoczyła.Oburzyła.
Nie wiedziałam co jej powiedzieć, nie czułam się gotowa na takie pytania..
A wiedziałam, że muszę się przygotować. Bo nie raz będą w tej sprawie naciskać.
Wyszłam na zaśnieżoną ulicę i oparłam się o mur. Miałam dość..
-Ty jesteś z tego zespołu Emo ? – podeszła do mnie jakaś małolata.
-Taakk.. – spojrzałam na nią. W jej oczach był zachwyt, podziw.
Uśmiechnęłam się.
Dałam jej autograf,pobiegła do mamy.
Usiadłam przy zimnym wejściu do jakieś kamienicy.Miałam dość..
Postanowiłam zadzwonić do Eweliny i powiedzieć, że jadę najbliższym Pksem na koncert Tokio Hotel.
-Zwariowałaś dziewczyno ? Nie widziałaś go dopiero dzień, a już wariujesz..
-Nie zwariowałam. Wy do mnie dojedziecie później. I tak niedaleko mamy jutro występ. Jadę. Pa – wyłączyłam się.
Dopiero wtedy zauważyłam, że mam pięć wiadomości nie odebranych.
„Hallo Ligia, tu Jo. Co u Ciebie słychać” ?
Zaśmiałam się. A jednak napisał. Kolejny też był od niego.
„ Jesteś na mnie zła ?”
Potem pisała mama, że tęskni i co u mnie słychać. Zdziwiłam się. To u niej nienormalne, żeby pisała do mnie smsy.. nigdy wcześniej się mną tak nie interesowała.
Ostatni był od .. Toma.
„Tęsknię za Twoim uśmiechem..”
Nie umiałam się na niego gniewać..
Autobus miałam dokładnie za godzinę. Postanowiłam pochodzić po mieście, kupiłam dwie drożdżówki i akurat przyjechał.
Usiadłam blisko szyby, aby widzieć mijającą mnie drogę.. uwielbiałam tak obserwować.
Zaraz miejsce obok zajął starszy pan. Pilnie mi się przyglądał. Po krótkim czasie zasnęłam..
-jesteśmy już na miejscu – potrząsnęła mną jakaś kobieta.
Chwyciłam za torbę i wyszłam. Przetarłam oczy.Strasznie byłam zmęczoną, ale kiedy myślałam o tym, że zaraz będzie koncert uśmiechnęłam się. Niedługo go zobaczę..
Wyjęłam drożdżówkę i ugryzłam.
Skierowałam się w stronę stadionu. Chciałam sprawdzić , która godzina , ale nie mogłam znaleźć komórki !
-Cholera ! – krzyknęłam ,aż starsza pani się za mną odwróciła.
Musieli mi ją ukraść – myślałam i przeklinałam w myślach.
Od razu usłyszałam krzyki dziewczyn czekających na koncert. Darły się niemiłosiernie. Pomyślałam, że jeszcze niedawno to ja tak stałam pod sceną i krzyczałam. Nie miałam nawet jak zadzwonić do Karoliny, że jestem na miejscu.. ani powiadomić chłopaków, że przyjechałam…
Wyjęłam wodę niegazowaną, usiadłam w wielkim tunelu, w którym stali fani i słuchałam ich krzyków. Zaczęła mnie boleć głowa.
Postanowiłam chociaż raz skorzystać z przywilejów gwiazdy i poprosić , żeby wpuścili mnie już w hol, który prowadził na miejsca siedzące i stojące.
Ochroniarz bez wachania mnie wpuścił, a dziewczyny niektóre krzyczały z oburzenia, a niektóre z chęci porozmawiania ze mną. Żaśmiałam się.
Wiedziałam, że chłopacy są za kulisami, ale nie miałam ochoty na to,żeby wiedzieli o moim przybyciu. Chciałam posłuchać koncertu w spokoju, zobaczyć ten nowy suport.
Występ się zaczął. Nowy zespół był raczej.. przeciętny. Widziałam wściekłość fanek w oczach kiedy zagrały pare minut dłużej niż powinny.
Na scenę wbiegł Tom z Georgiem. Krzyk, pisk..
Gustav siedział za perkusją i nadawał rytm. Śmiałam się sama do siebie.
Ochronia wpuściła mnie na miejsca Vipowskie, na małym podwyższeniu widziałam śdoskonale każdy wyraz twarzy chłopaków. Ale oni na razie nie patrzeli w tę stronę.
Wyszedł Bill.Miał na sobie moją ulubioną koszulkę – czarną w białe paski, spod spodni wystawał mu napis BILL.
Po godzinie wyczerpani zatrzymali się na chwilę.Powitali dopiero publikę i rzucali butelkami z wodą.
-Teraz specjalnie dla was z pewną niespodzianką „Rette mich !” – krzyknął głośno do mikrofonu i zgasły światła.
Stał tyłem, jego sylwetka była lekko oświetlona czerwonymi błyskami.
Usłyszałam pierwsze słowa piosenki, ale śpiewane były przez.. dziewczynę.