2010
04.14

Wróciłam :)

Wróciłam :)
Dzięki Aniu za mile spędzony czas :)
Notka trochę spóżniona, ale jest długa ;*
Proszę o komentarze..

***

Od dodania ogłoszenia o poszukiwaniu zespołu minął tydzień.Cały ten tydzień spędzałam z Billem. Miał siedem dni wolnego od nowych koncertów, wywiadów , od tego świata, w który wplątał się z Tokio Hotel.Czasem zastanawiałam się, czy powiedział Tomowi, że spędza te dnie ze mną. Kiedy rozmawiał z nim przez telefon, słyszałam, że mówi jedynie ,iż wróci na zaplanowany koncert. I raz wpomniał o małej niespodziance. Byłam bardzo ciekawa o co chodzi.Ale nie wiedziałam dokładnie czy to dotyczy w jakiś sposób mnie.
Siedziałam przy zgaszonym świetle wpatrując się w spadające płatki śniegu.Zaczynała się zima.Najpiękniejsza pora roku.To wtedy poznałam Tokio Hotel..
Mama wyjechała na pare tygodni do Paryża. Teraz było to dla mnie już normalne, spędzać tyle czasu samej.
Nagle usłyszałam za sobą kroki Billa, zarzucił mi delikatnie koc na plecy.
-Zmarzniesz – powiedział i zaniósł zakupy do kuchni.
-Kupiłem coś na kolację. Wiesz.. dzisiaj wpadnie do nas Georg z Gustawem.. masz coś przeciwko? –spytał wstrzymując oddech.
Uśmiechnęłam się. Jasne, że nie miałam nic przeciwko. Kiedyś tak bardzo byli mi bliscy. Byli obecni przy każdej mojej radosnej chwili w życiu..
A było ich tak niewiele.
-Jasne, że nie..
Poczułam ostry powiew wiatru na plecach.Otworzyły się drzwi wejściowe, Bill musił je źle zamknąć.
-Zamknę , powiedziałam i podbiegłam do nich.
Nagle zza roku wyskoczył ktoś i mocno mnie przytulił.
-Gustav ! –krzyknęłam i zaśmiałam się.
Bill nic nie powiedział, że goście przyjdą tak szybko.
Rozmowy trwały bez końca. Śmialiśmy się tak jak kiedyś.. Zmienili się. Szczególnie Georg, z twarzy i postury. No tak ,minęło tyle czasu, od kiedy ich ostatnio widziałam.
Po jakieś godzinie mała impreza zamieniła się w wielką. Zwołaliśmy dużo osób, ja zaprosiłam tylko Marttine. Nie chciałam ,żeby szkoła zorientowała się , co się dzieje.
-Będą głupio gadać.. –myślałam w duszy.
Marttina przyszła jakieś dziesięć minut po moim telefonie.Mocno mnie przytuliła i nie mogła ukryć łez. Spełniały się jej marzenia..
Od tak dawna chciała zobaczyć chłopaków z Tokio Hotel, a co dopiero z nimi porozmawiać.. płakała.
Zamknęłyśmy się w moim pokoju i gadałyśmy.Czułam ,że zaprzyjaźniamy się.
Na dole trwała impreza, muzyka grała strasznie głośno. Przyszło około 40 osób.
Przypomniały mi się stare czasy, gdy każdy dzień oznaczał zapraszanie ludzi i dobrą zabawę.
Uśmiechnęłam się.
-Jak dobrze, że wreszcie mogę zobaczyć u ciebie ten śliczny uśmiech – przytuliła mnie mocno.
-Naprawdę się cieszę, że się poznałyśmy.. – dodała
Otworzyły się drzwi do pokoju i wszedł pijany chłopak.Nie znałam jego imienia, ale wiedziałam,że to przyjaciel Gustava.
-To nie łazienka? Przepraszam – zaśmiał się idiotycznie, a my wybuchnęłyśmy smiechem.
-Tobie to dobrze, widziałam ogłoszenia na stronie Emotionals.Szukasz zespołu.napewno opuścisz szkołę i nasze drogi się rozejdą.. – opuściła głowę
-Nie myśl nawet tak.Za dużo wniosłaś do mojego życia, żeby to wszystko zepsuć –potrząsnęłam jej ręką.
-Zawsze chciałam mieć zespół, być sławna poznawać znane osoby.Ale nie mam takich szans.. jedyne co to umiem grać na gitarze.
-No to czemu mi wcześniej nic nie mówiłaś?! Przeciesz szukam zespołu !
-Ale rodzice.. –nie dokończyła bo do pokoju wszedł lekko wstawiony Bill.
W jego oczach było widać radość.Zakołysał się lekko na nogach i usiadł koło mnie.
Objął mnie ramieniem i pocałował w policzek.
-Świetna impreza.. –powiedział nie swoim głosem.
W pewnej chwili zorientował się ,że nie jestem tu sama, ale jest także Mart.
-Bill –podał jej rękę i uśmiechnął się swoim szczerym uśmiechem, który wyszedł zbyt przesadnie przyjacielsko.
-Marttina,ale mów mi Marta.
Położył się na dywanie, oparł głowę na moich kolanach i nucił jakąś piosenkę pod nosem.
-Bill, gdzie jest Tom..? – spytałam
Wiedziałam, że kiedy jest lekko wstawiony, powie mi prawde.
-W hotelu siedzi.Mówiłem mu,że jeśli chce to niech przyjdzie.Ale podobno Atina powiedziała, że ma nie iść. Na pewno boi się ,że znowu będziecie razem.
Spojrzał na mnie takim.. innym wzrokiem.
Zarumieniłam się i zmieniłam temat.
-To jak? Na pewno nie chcesz spróbować..? mam tu gitarę.
Wstałam i podałam jej moją koncertową czarną gitarę.Bill przysunął sobie poduszkę pod głowę i ułożył się z zaciekawieniem patrząc na Martę.
-Ale ja dopiero się uczę.. nie dam rady. Nie dam.. – zawstydziła się.
-Daj – powiedziałam i zaczęłam grać podkład do „Your eyes”.
Dałam jej gitarę ,a ona spojrzała na mnie wystraszona.
-Nie pamiętam chwytów, o boze ja ich nawet nie znam..
-Trzymaj – wyjęłam z szuflady chwyty.
Po chwili koncentracji zagrała.Nie było to rewelacyjne, ale jakoś jej wyszło.
Billa oczy ciągle utkwione były we mnie.
-No, dużo pracy nas czeka, ale przecież każdy musi pracować ,żeby coś osiągnąć.To co, zależy ci? –złapałam ją za rękę.
-Jasne…
Nagle usłyszałam dźwięk tłuczonego naczynia.
-Cholera ! –krzyknęłam i wyszłam szyko z pokoju, zostawiając tam Billa z Martą sam na sam.
Wpadłam do dużego pokoju. Ludzie byli wszędzie, nie wszyscy zwracali na mnie uwagę.Podeszłam do wieży i wyłączyłąm muzykę. Żeby było mnie widać, stanęłam na stole.
-Hej, może jest to impreza, ale nie pozwalajcie sobie na za dużo! To mój dom i proszę, żebyście się jakoś zachowywali co ?! – krzyknęłam i usłyszałam jak otwierają się drzwi główne.
Włączyłam muzykę, a ludzie dalej zachowywali się jakby nigdy nic.
Chwyciłam za drinka i skierowałam się w stronę schodów na górę.
Jednak moją uwagę przyciągnęła sylwetka osoby, wchodzącej z korytarza do dużego pokoju.Było ciemno, ale jego wszędzie bym rozpoznała.Wszędzie..
-Tom.. – szepnęłam , a on zatrzymał się wpatrując we mnie.
-Ligia.. przepraszam..–powiedział, widziałam zmieszanie na jego twarzy.
Nie wiedziałam co robić..
-Jezu.. –szepnęłam i usiadłam na schodach.
Nagle za moimi plecami pojawił się Bill.Tak jakby wytrzeźwiał.
-Chyba macie sobie dużo do wyjaśnienia.. – patrzył prosto w oczy Toma.
-Nie wiem czy chcę tego słuchać –wyjaśniłam mu odwracając się i wychodząc z domu.Bez kurtki było mi zimno,ale czułam,że tego potrzebuję.
/Włączcie sobie Młode wilki 3 –może i głupia muzyka,ale mądry tekst /
Za mną wybiegł Bill. Też był bez kurtki. Biegłam. Zatrzymałam się dopiero w parku.Płakałam.Każda łza była większa od poprzedniej.
Kiedy dobiegł do mnie Bill, objął mnie mocno i szeptał,żebym się uspokoiła.
-Przepraszam, mogłem mu nie mówić. Kurwa – przeklinał..
-Nic się nie stało.. tylko.. nie mam już na to wszystko siły.
-Wiem.. –przytulił mnie mocno i chwycił delikatnie za brodę.
Nasze usta zetknęły się..
Pocałował mnie nieśmiało.Czułam jego oddech na sobie..

Komentarze są zamknięte.