04.04
Przepraszam ,że tak długo, ale mam strasznie dużo rzeczy na głowie..
Ale obiecuję,że to nadrobię
. Szczególnie w czasie świąt. O co mnie prosicie od dłuszego czasu..
**
-Bill -szepnęłam po czułym pocałunku.
Czułam się taka bezpieczna w jego ramionach.. wszystko wydawało się takie proste..
Spojrzałam mu głęboko w oczy.Uśmiechnął się i jeszcze mocniej mnie przytulił…
-Od tak dawna o tym marzyłem.. -wyszeptał,całując moją szyję.
-Nie mogę uwierzyć, że to się spełnia.. -pocałował mnie jeszcze raz w usta.
Tak bardzo żałowałam, że tyle straciliśmy czasu nie będąc ze sobą..
-Zimo mi.. -powiedziałam łapiąc go za rękę.
Przeszły mnie dreszcze kiedy objął mnie delikatnie w pasie.
Przypomniałam sobie wszystkie wspólne chwile z Billem.
Mimo tego,że tak bardzo go zraniłam, patrzył na mnie kiedy byłam z Tomem.Rozmawiał ze mną i mi pomagał..
chociaż tak bardzo go to bolało.. potrafił być prawdziwym przyjacielem.
Teraz zrozumiałam,że to co nas otacza to nie jest zwykłe zakochanie.Ono opierało się na prawdziwej przyjaźni..
W przeciwieństwie do związku z Tomem..
Ale nic nie mogłam poradzić na to,że jego brat tak na mnie działał.
Szliśmy objęci przez puste uliczki,co chwilę spoglądając sobie w oczy.
Kiedy doszliśmy do drzwi domu,otworzyły się one gwałtownie i wypadł z nich poijany kolega Billa.Ten szybko do niego podbiegł i pomógł mu wstać.
Weszłam do domu, a tam przeraziłam się.
To nie wyglądało jak mój dom, tylko jak burdel.
Wszędzie leżały butelki od wódki i piwa.
Na kanapie lizały się pary, szkło było potłuczone, pełno brudów..
Nie mogłam złapać oddechu, usiadłam w przedpokoju.
-Marta ! -chciałam przekrzyczeć muzykę.Ludzie zaczęli wychodzić z domu.Billa nadal nie było, Marty i reszty też nie..
-Co się dzieje?! -spytałam sama siebie.
-Mama mnie zabije..-myślałam w duszy.
Dom nagle zrobił się tak strasznie pusty, bez ludzi i muzyki.
Zamknęłam drzwi i zaczęłam sprzątać.
Szło mi to powoli, bo na każdym kawałku podłogi coś leżało..
Weszłam do łazienki i zatkało mnie.Na podłodze były ślady krwi..
Z krzykiem zbiegłam na dół, w drzwiach wpadłam na Billa.
-Bill , tam jest krew ! -krzyczałam
Dopiero wtedy zobaczyłam jego smutne, zaczerwienione oczy.
-Ligia, nie możemy być razem.Tom nie daruje mi tego.. Powiedział i wyszedł z domu.
Nie wiedziałam co robić.
Czy te moje szczęscie musiało tak krótko trwać? Kiedyś mówili mi,że o radość trzeba walczyć.
Wybiegłam z domu.
-Bill! Nie rób mi tego, słyszysz !-szarpnęłam nim i zobaczyłam łzy na jego policzkach..
-Kocham cię.. -przytulił mnie i pocałował w czoło
-Ale zrozum, on mi tego nie wybaczy.. -cofnał się o krok.
-Czyli nic dla ciebie nie znaczę?! Chcesz mnie zostawić tylko dlatego, że Tom nie chce,żebyśmy byli razem ?! Dzięki ! Pieprz się ! -krzyknęłam i trzasnęłam drzwiami.
Nie chciałam słuchać jego tłumaczenia..