2010
03.06

Notka krótka

Notka krótka, ale jutro obiecuję,że dodam nową.
Dziękuję Wam za komentarze ;*
Szczególnie paru dziewczyną ( wy wiecie ;* ).
Kocham Was..

***

Zapytał mnie o to, o czym myślałam od tak długiego czasu.Te pytanie dręczyło mnie od dawna.. nie wiedziałam,czy go kocham.Wiedziałam,że wszystko co z nim przeżyłam, było dla mnie wielkim szczęściem.Może to po prostu przyzwyczajenie? Nie potrafiłam odpowiedzieć sobie na te pytanie.Chodź tak bardzo nie chciałam go kochać.. tak bardzo.
-Bill.. nie wiem, ja już sama nic nie wiem.Proszę zabierz mnie stąd.. zabierz – szeptałam wstulona w jego ramię.
Wziął mnie na ręce i wyniósł z łazienki.Nikt nie zwracał na nas uwagi,byli zajęci sobą.Tylko jedna para oczu przypatrywała się smutno mi i krwi spływającej delikatnie po nadgarstku..
-Słabo mi.. –powiedziałam w pokoju.Bill przykrył mnie kołdrą i usiadł obok.
Widziałam smutek malujący się na jego twarzy.
-Czasami mam ochotę cofnąć czas.Nawet nie czasami.Chciałbym, żebyś była moja zawsze. Wtedy , gdy byłaś z Tomem, moje życie nie miało sensu.. bo czułem, że tylko ty mi jesteś potrzebna do szczęścia.Teraz cię odzyskałem.Ale..
Po policzku poleciała mu samotna łza.
-Nie do końca .Bo wiem,że chcesz mnie kochać.Ale twoje serce nadal należy do niego.. –otarł policzek z łzy, wstał i wyszedł z pokoju.
Wybuchłam płaczem.
Powiedział mi to prosto w oczy.Ja sobie tego nie potrafiłam powiedzieć.
A on mi to powiedział.
Znał mnie na tyle dobrze,żeby wiedzieć co się dzieje w moim sercu i duszy.
Płakałam tak mocno,że chwilami dusiłam się własnymi łzami.

Dziewczyny nie wrócily do pokoju na noc.Musiały nieźle się napić.A ja nie wiedziałam co ze sobą robić.. miałam ochotę zniknąć znowu na tak długo i zostawić wszystkich ,żeby byli szczęśliwi..
Chwyciłam za gitarę.Była 4 w nocy, narzuciłam na siebie czarną bluzę, kaptur na głowę i wyszłam z pokoju.Korytarz hotelowy oświetlały małe zapalone lampki, czerwony dywan w niektórych miejscach miał jaśniejsze wytarcia.Zgasiłam lampki.
Usiadłam na schodach i zaczęłam grać.Na początku cicho, potem trochę głośniej.Nie przejmowałam się ciszą nocną.W tej chwili musiałam odreagować.
Nawet nie spostrzegłam kiedy otworzyły się drzwi na górze.Poczułam czyjś wzrok na sobie.
-Przepraszam,nie chciałam przeszko..- odwróciłam się.
Za mną siedział Tom.Miał bardzo smutne oczy.
-Nie przeszkadzasz mi.To ja znów wchodzę ci w życie.. i znów wszystko psuję –spojrzał na mnie i delikatnie chwycił za rękę.
Odchylił rękaw i patrzał na rany, które zrobiłam sobie w łazience.
-Zostaw.. – powiedziałam i zakryłam je bluzą.
-Uwierz mi , to nic nie da.Ligia proszę, zrozum, że od wspomnień i uczuć się nie ucieknie..
Oparłam się o barierkę i zamknęłam oczy.
-I co mam ci powiedzieć..? –spytałam
-Że mnie kochasz – złapał mnie za rękę.
Jego dotyk.Od tak dawna marzyłam ,aby znowu mnie dotknął.Ale nie w tym momencie.. teraz nic nie wiedziałam..
Zabrałam rękę.
-Nie kocham cię.. już nie –spojrzałam mu w oczy.
-I proszę cię.. nie rań mnie więcej.Daj mi żyć moim życiem. Masz Atinę. Nie rań jej. Nie daj jej cierpieć… sam skreśliłeś nasze uczucie. Sam nas skreśliłeś. Więc teraz nie miej do mnie żalu.. – wzięłam gitarę i zauważyłam,że na pierwszym piętrze stoi Bill.Przyglądał się naszej rozmowie.
Zeszedł niżej i usiadł koło brata.
-Tom, wiem,że jest ci ciężko – Zaczął Bill, a ja czułam,że chcą porozmawiać sam na sam.
Zawróciłam i weszłam do pokoju.
Wzięłam prysznic i szybko zasnęłam..