2010
02.01

Wszystko straciło sens

Wszystko straciło sens..Miałam nadzieję,na wielką zmianę, na powrót do tamtych chwil..
Lecz kiedy spojrzał na mnie zdałam sobie sprawę,że wszystko straciłam.Mimo,że tak bardzo chciałam być z nim.. tak bardzo chciałam zacząć od nowa..
Jego wzrok oznaczał jedno.W głowie walało się stado różnych myśli.
Zatrzymałam się na ławce w parku ,wycierając w rękaw łzy.
-Nie będzie tak jak kiedyś..-powiedziałam sama do siebie opuszczając głowę.
Przypominałam sobie powoli każdą wspólną chwile,każdy uśmiech,śmiech,smutek,dotyk,pocałunek..
-Zbyt piękne, by trwało wiecznie..-podniosłam się po godzinnych przemyśleniach.
Podniosłam się. Ale nie psychicznie.
Otuliłam się rozpiętą kurtką ,czując na policzku płatki śniegu..
„Ze wszystkich rzeczy wiecznych, miłość trwa najkrócej..” – znowu przemykało przez myśli te zdanie..
Drzwi do domu mama zostawiła otwarte, na pewno wiedziała,że nic z tego nie będzie.
Zapłakana weszłam wolnym krokiem do pokoju rzucając na podłogę szalik.
W przedpokoju ujrzałam zapłakaną mame..
-Ligia, dlaczego ja byłam taka głupia.. –zrobiła krok do przodu
-Córeczko, przepraszam.. nie mam prawa odbierać ci szczęścia..-podeszła,przytulając mnie.
-Odejdz ode mnie..- odepchnęłam ją zimno wbiegając na strych.
„Tak niedawno wszystko zaczęło się na strychu…” – spojrzałam na pódło z pamiątkami, które mama zamknęła po przywiezieniu mnie tutaj.
Otworzyłam je delikatnie zaglądając do środka.Zdjęcia, wycinki z gazet, wydruki z Internetu, listy..
Wszystko straciło sens.Nie było już tego uczucia, nie było wspomnień..
To wszystko byłoby za piękne, gdyby wspomnień nie było.. jednak ich nie dało się wywalić, wyrwać z pamięci..siedziały uparcie i czychały na moment, kiedy mogły urwać się do mojej podświadomości..
Zazwyczaj dobrze trafiały.
Na chwilę załamania czy smutku.
Dobijając mnie przy tym jeszcze bardziej..
Usiadłam na zakurzonym materacy przytulając misia sprzed lat.
Chciałam się cofnąć o pare lat wstecz..zacząć układać życie od nowa,może wtedy nie ułożyłoby się tak strasznie smutno..
Po przepłakanej godzinie usłyszałam z dołu zamknięcie drzwi i rozmowy.
Przypomniała mi się chwila sprzed ponad roku, gdy Tom przyszedł do mnie na strych ..
Wtedy wszystko się zaczynało..
Gdybym wiedziała,że tak źle się skończy..

Wstałam , wypełniając przy tym cały pokój kurzem. Otworzyłam okno w kształcie koła,pozwalając płatkom śniegu wpaść do środka..
Zasnęłam.
A sen spowodował uśmiech na mojej twarzy..
A może to nie była sprawa tylko uśmiechu..?

Ale pocałunku na moim policzku..