12.02
Dziecię komercji – stworzone by niszczyć.
Postanowiłam nie czekać już na dalsze komentarze pod poprzednią notką – pełną furii i dzikiego szalństwa ;] Ale zapewniam, że nic nie brałam ;]
Ale przejdźmy do rzeczy. Zapewne wielu z Was słyszało już o nowych zapędach Avril. Mianowicie, nasza droga mroczna, wiecznie wierna punkowi skejtówa, postanowiła zostać… modelką.
Tak, oczywiście każdy wie, że bardzo pasuje jej ta rola:
a) piękna twarz
b) niezwykle proste zęby
c) doskonała figura
d) ogólnie estetyczny wygląd
Wydaje mi się, że to jakiś nałóg. Lavigne, choćby nie wiem co sobie wymyśliła, to i tak zawsze weźmie się za coś, co absolutnie nie jest jej przeznacozne.
Najpierw był śpiew:
click!
Gdybym jeszcze raz miała komentować te jej żałosne próby “śpiewania”, jak zwykle powiedziałabym to samo. Ona śpiewa tylko po to, żeby zerżnąć tyle kasy za bilety ile się da, potem wejść na scenę, dać tym dzieciom na widowni to czego się domagają, a potem tyklo s chytrym uśmieszkiem siedzieć i liczyć, ile dolarów udało się jej natłuc.
I tak mniej więcej śpiewa. Na odwal się. Możnaby powiedzieć, że mówi. Twardym głosem, byle jak, a najlepsze jest to w refrenie: Everythings chaaaaaaaainging!!! I drze się jak pijaczka na korytarzu, zamiast ładnie wyśpiewać głosem wyższy dźwięk (zauważcie też, jak inaczej brzmi to na płycie [choć i tak nie nazwałabym tego ładnym]. Tacy ludzie, to śpeiwają pod prysznicem, a nie na estradzie.
Tego w żaden sposób nie można usprawiedliwić. Szmatławienie jedynego pięknego tworu ludzkiego, i to na porzeby własne.
A teraz Avril prezentuje nam swe “wdzięki” jako wypacykowana modelka:
(To nie jest cała sesja, bo zdjęcia są w zbyt dużym formacie, resztę możecie zobaczyć tutaj)
Powodem rozpoczęcia niezbyt udanej kariery wokalnej Avril były potrzeby własne – trzepanie kasy, sława. Avril nie byłaby sobą, gdyby została modelką dla przyjemności.
Jaka jest moja teoria? Jak wiadomo, przez zmianę stylu, pokazanie prawdziwej osobowości, Lavigne straciła dużo fanów. Teraz chce sprawić, by faceci ślinili się na jej widok. Po co? Proste – dla wznowienia swojej popularności. Nie może już wykreowanym stylem – teraz będzie dupą i cyckami.
I tak jak Jennifer Lopez, Avril będzie robić to kosztem zwierząt.
Otóż jedną z rzeczy, która przykuła moją uwagę, jest futrzana czapka na zdjęciach w owej sesji (to nie jest nic pewnego, ale raczej nie stosuje się sztucznych futer podczas zdjęć).
I oczywiście zapomnimy o tym, co mówiła kiedyś Lavigne, a w co wierzyły jej tępomózgie fanki:
“Nie uważam, że muszę się zachowywać w określony sposób, ponieważ mam duży wpływ na ludzi. Ja się nie zmienię, to by było bluźnierstwo. I taka już jestem – lubię się uszczęśliwiać”.
Tak na marginesie, wpływ to ludzie mają na ciebie, a nie ty na nich. A wytłuszczonego zdania chyba nie trzeba już komentować.
W następnej notce podam przyczyny nagłej zaminy stylu tej prawdziwie punkowej, wiernej rockowi “twardej laski”.
Skupię się też na jej związku ;] (LoL) oraz skomentuję posta pewnej osoby, która ośmieliła się podważyć moje zdanie ;]
Żegnajcie moi drodzy antyfani i pozdrowienia dla całej LOMY.