2010
06.28

Nowa część.

Przepraszam,przepraszam,że w Was zwątpiłam..
Będę pisać nawet wtedy,kiedy zostanie tylko jedna fanka moich opowiadań..

**

Niebo lśniło na tysiące kolorów wywołując łzy w oczach.
Wszystko wydawało się być takie proste,piękne.Może i było,ale tylko do momentu spojrzenia w oczy prawdziwym kłopotom.
Ciągle zastanawiałam się dlaczego to wszystko działo się naprawdę i dlaczego działo się to mi..
Nie potrafiłam zacząć od nowa,dostrzec nowych barw życia i uśmiechnąć się do samej siebie w lustrze.
Wróciłam.Dach domu był strasznie ślizgi od padającego śniegu.Położyłam się na nim i pozwalałam płatkom opadać na twarz.
Minęło sporo czasu od wypadku w klubie, od tamtej chwili nie widziałam Billa ani nikogo innego z zespołu.Całe dnie koncertowałam,a nocami spałam.Jakoś się trzymałam,ale moja psychika była bardzo sszarpana.Nie płakałam tak długo, aż do tej chwili.
Co z tego,że jestem sławna i mam pełno fanów, skoro nie potrafię panować nad własnymi słowami i swoim życiem..
Tego dnia, w rok od dnia kiedy zaczęłam chodzić z Billem dostałam smsa.Nie sądziłam,że będzie pamiętał, nie wiedziałam,że nawet ma mój numer, skoro minęły dwa miesiące.. a on jest taką wielką gwiazdą.Nawet się do niego nie chciałam porównywać.
Z gazet się dowiedziałam,że Atina okłamała Toma, teraz nie są razem i się do siebie nie odzywają.
A ja mam przerwe z zespołem.Tak ustalili ludzie,że podobno nie nadaję się do życia, a tymbardziej do grania.Odkryli ślady cięcia.
“Pamiętam..”
To jedno słowo wywołało we mnie uczucia,których od tak dawna nie ukazywałam.Żyłam jak robot.Jadłam,oddychałam,spałam..
W mojej głowie brzmiało od myśli,tak bardzo chciałam go zobaczyć.
I powiedzieć, że przepraszam..
Chociaż wątpiłam,że to ma dla niego sens.
Wiedziałam,że ma dziewczyne i podobno dla niego znaczyło to wiele..
-Chris, sprawdź proszę,gdzie teraz są Tokio Hotel.. – zeszłam z dachu i weszłam do pokoju chłopaka mamy.Opiekował się mną za co byłam mu bardzo wdzięczna.
Po minucie podszedł do mnie koło kominka.
-Są w Londynie… -powiedział i podał mi herbatę.
-Kup bilet na najbliższy lot, proszę.. – spojrzałam mu w oczy błagalnym wzrokiem.
Przez moment się wachał ,ale chyba przekonały go łzy w moich oczach.
-Twoja mama mnie zabije, naprawdę..

Godzinę później siedzieliśmy w samolocie do Londynu.Nałożyłam słuchawki na uszy i puściłam sobie piosenkę,którą kiedyś mi zadedykował .. Kubuś Puchatek “Już zawsze,na zawsze “.
Chris miał około 30 lat, był o wiele młodszy od mojej matki.Polubiłam go od samego początku za szczerość.Przez cały lot trzymał mnie za rękę.

-Co teraz? Londyn jest ogromny.. – powiedział ładując torbe do taxówki.
Spojrzałam na tarczę Big Bena.
-Masz rację.. jest ogromny.. nie wiem co sobie myślałam chcąc tu przyjeżdzać.. – spojrzałam na niego smutno.
-Jedź do hotelu, ja się troche powłóczę, znam Londyn nie martw się, zdzwonimy się – powiedziałam widząc jak otwiera już usta,żeby zaprotestować.
-Chwila- powiedziałam i wyciągnęłąm z torby prezent..prezent dla Billa.
Kiedy byliśmy razem częśto mówiliśmy,że w naszą rocznice razem pojedziemy London Eye..

-Jeden bilet – poprosiłam miłego starszego pana i wsiadłam do wagonika , nawet nie rozglądając się po nim.
Siedziałam sama, rozglądałam się i podziwiałam.
Tylu szczęśliwych ludzi szło po ulicach szczęśliwi.
Bolało mnie,że nie mogą widzieć moich uczuć.
Kiedy byłam na samym szczycie rozpłakałam się..
“Kiedyś dojdziemy razem na szczyt, zawsze na zawsze będziemy razem..” – wspomniałam jego słowa.
Odwróciłam się w stronę drugiego wagonika.
“Nie , to nie może być prawda..” -pomyślałam i przetarłam oczy..
W tej samej chwili czarne włosy odkryły smutną,znajomą twarz.
Jego oczy zrobiły się wielkie jak spodki i wlepiły się we mnie.
Łza popłynęła mi po policzku,otarłam ją wierzchem dłoni..Położyłam rękę na szybie, zrobił to samo.
W pewnym momencie podeszła do niego niska blondynka i położyła głowę na ramieniu.
-No tak.. – pomyślałam i odwróciłam się kryjąc łzy.
Na dole panował straszny tłok, więc skorzystałam z okazji i wymknęłam się bokiem w stronę mostu..

2010
06.21

Bill i ja

Kochani, bardzo Was przepraszam, ale nie było mnie w Polsce..
do tego myślałam,że notka została dodana ,a tutaj wchodzę i nic nie ma..
Już jutro dodam nową część..

***

W momencie kiedy wyciągnęłam zgnieciony liścik podjechał autobus.Miałam w kieszeni portfel,ale nie miałam komórki.Nie wiedziałam do kąd jechać ,ani co robić..
Gdybym pojawiła się u cioci przed Aną, byłyby jaieś podejrzenia i Ana mogłaby mieć kłopoty w domu.. Wolałam nie ryzykować i spędzić noc włucząc się po mieście.
W autobusie włączyłam sobie Vanessa Carlton – A thousand miles i przyglądałam się mijającym mnie domom, samochodom i ludziom.Wszyscy mieli takie szczęśliwe lub zabiegane twarze..Nagle poczułam rosnący we mnie smutek.Zawsze sobie mówiłam,że są na świecie ludzie, którzy nie mają domów, mają gorsze tragedie , a ja tak narzekałam na swoje życie.A tak naprawdę to mój świat nie różnił się niczym od światów innych nastolatków, tylko że ja miałam na głowie dodatkowe problemy związane z karierą…
Poczułam szturchnięcie na ramieniu.
-Gdzie jedziesz? – przyglądała mi się grupka chłopaków siedzących blisko mnie.
-Jeszcze nie wiem, chyba do centrum – wyjęłam słuchawki z uszu i zaczęłam z nimi rozmowę.
Wiedzieli kim jestem i nieźle się zdziwili widząc mnie tutaj samą , bez ochrony,bez specjalnego makijażu i fanów..
-Zawsze myślałem, że sława wiąże się z brakiem czasu.. -powiedział jeden, od samego początku spodobał mi się.
-W pewnym sensie mam mało czasu, ale umiem go dobrze zagospodarować.. -schowałam mp3 do kurtki i nawet nie zauważyłam jak wypadłą mi karteczka z kieszeni..
-Idziesz z nami na piwo? – spytał chłopak,który do tej pory siedział cicho.
-Co mi szkodzi..
Okazali się bardzo sympatyczni,ale widziałam,że są naćpani i to ostro..
W normalnej sytuacji nawet bym z nimi nie zaczęła rozmawiać, ale miałam wielką ochotę spędzić wieczór nie samotnie, ale właśnie z kimś..
Wypiłam trzy piwa i odrazu zaczęło mi szumieć w głowie..
W tym byłam wyjątkowo słaba, tymbardziej,że nienawidziłam pić.
Oni odrazu zaczęli to wykorzystywać i się do mnie przystawiać. Chciałam się bronić i robiłam to jak najdelikatniej..
-Sorry,ale naprawdę nie mam ochoty na flirty.. – wymigiwałam się,kiedy jeden przytulił mnie.
-Kotku..- próbował mnie pocałować i nagle przemieniło się to w szarpanine.
-Zostaw mnie ! -krzyczałam i wyrywałam się.
Trwało to ponad minutę, miałam na ndgarstkach ślady jego palców.
-Zostaw ją – usłyszałam i nagle chłopak który ze mną walczył wylądował na ziemi.
-Ligia, chodz szybko – złapał mnie Bill za rękę i wyprowadził na ulicę przed klubem.
Kręciło mi się w głowie, nie potrafiłam realnie myśleć..
-Jak mnie znalazłeś? – spytałąm opierając się o ścianę i trzymając za głowę.
-Daj spokój, to jest nie ważne.Dziewczyno, co ty z siebie robisz…?! zastanów się trochę.. nikt by ci tam nie pomógł , gdybym nie wszedł..-złapał mnie za rękę i spojrzał w oczy.
-Nie jestem nikogo warta.Nie wiem po co tutaj przyjechałeś.. jestem zwykłą suką, która nie wie czego chce.. tylko cię ranię – krzyczałam.
Złapał mnie za rękę i zaprowadził w ślepą uliczkę.
-Teraz to ty mnie słuchaj.Nie łaziłbym za tobą jak debil, gdybym uważał cię za sukę.Kocham cię jak wariat. A ty mnie ranisz.Ale tez doprowadzasz do szalństwa, kiedy cię nie widzę i nie wiem gdzie jestes ! -teraz to widziałam, że on jest zdenerwowany.
-Dlaczego ja zawsze muszę coś popsuć.. dlaczego? – czułam,że zaraz eksploduje mi głowa
W pewnym momencie zsunęłam się w dół i.. zapadła ciemność..

2010
06.17

Kochani!

Chcę Was bardzo przeprosić,że nie dodawałam notek, ale nie miałam naprawdę warunków..
Przez ten cały czas siedziałam u ciotki i jak już miałam dostęp do neta, to nie mogłam zabardzo pisać..
Wynagrodzę Wam to, obiecuję..

2010
06.14

Przepraszam, że tak póżno…

Przepraszam, że tak póżno…

Wywiad odbył się w ciemnym pokoju.Co chwilę błyskała lampa,robiono nam zdjęcia.
Fotograf podniecał się naszymi osiągnięciami.
- Jak układa się twój związek z Tomem? Bo są plotki, że nadal jesteście razem – zapytała kobieta i ułożyła znacząco długopis, czekała na odpowiedz.
-Jestesmy tylko przyjaciółmi. Niestety – powiedziałam i uśmiechnęłam się ponuro.
Julia złapała mnie za rękę.
-Niestety ? Czyli ciągle jednak do niego czujesz? – zapytała.
Udałam,że nie słyszałam pytania.
- Czujesz coś do niego?? – nalegała , czekając na sensację.
- Proszę się nie interesować – mój głos zabrzmiał ostro.
-Nam możesz powiedzieć.. no to jak będzie ? –spytała patrząc na mnie.
-Odwal się – krzyknęłam i wybiegłam z pokoju.
Za mną pstryknął flesz.
Wytrąciła mnie z równowagi.Zaskoczyła.Oburzyła.
Nie wiedziałam co jej powiedzieć, nie czułam się gotowa na takie pytania..
A wiedziałam, że muszę się przygotować. Bo nie raz będą w tej sprawie naciskać.
Wyszłam na zaśnieżoną ulicę i oparłam się o mur. Miałam dość..
-Ty jesteś z tego zespołu Emo ? – podeszła do mnie jakaś małolata.
-Taakk.. – spojrzałam na nią. W jej oczach był zachwyt, podziw.
Uśmiechnęłam się.
Dałam jej autograf,pobiegła do mamy.
Usiadłam przy zimnym wejściu do jakieś kamienicy.Miałam dość..
Postanowiłam zadzwonić do Eweliny i powiedzieć, że jadę najbliższym Pksem na koncert Tokio Hotel.
-Zwariowałaś dziewczyno ? Nie widziałaś go dopiero dzień, a już wariujesz..
-Nie zwariowałam. Wy do mnie dojedziecie później. I tak niedaleko mamy jutro występ. Jadę. Pa – wyłączyłam się.
Dopiero wtedy zauważyłam, że mam pięć wiadomości nie odebranych.

„Hallo Ligia, tu Jo. Co u Ciebie słychać” ?

Zaśmiałam się. A jednak napisał. Kolejny też był od niego.

„ Jesteś na mnie zła ?”

Potem pisała mama, że tęskni i co u mnie słychać. Zdziwiłam się. To u niej nienormalne, żeby pisała do mnie smsy.. nigdy wcześniej się mną tak nie interesowała.
Ostatni był od .. Toma.

„Tęsknię za Twoim uśmiechem..”

Nie umiałam się na niego gniewać..

Autobus miałam dokładnie za godzinę. Postanowiłam pochodzić po mieście, kupiłam dwie drożdżówki i akurat przyjechał.
Usiadłam blisko szyby, aby widzieć mijającą mnie drogę.. uwielbiałam tak obserwować.
Zaraz miejsce obok zajął starszy pan. Pilnie mi się przyglądał. Po krótkim czasie zasnęłam..
-jesteśmy już na miejscu – potrząsnęła mną jakaś kobieta.
Chwyciłam za torbę i wyszłam. Przetarłam oczy.Strasznie byłam zmęczoną, ale kiedy myślałam o tym, że zaraz będzie koncert uśmiechnęłam się. Niedługo go zobaczę..
Wyjęłam drożdżówkę i ugryzłam.
Skierowałam się w stronę stadionu. Chciałam sprawdzić , która godzina , ale nie mogłam znaleźć komórki !
-Cholera ! – krzyknęłam ,aż starsza pani się za mną odwróciła.
Musieli mi ją ukraść – myślałam i przeklinałam w myślach.
Od razu usłyszałam krzyki dziewczyn czekających na koncert. Darły się niemiłosiernie. Pomyślałam, że jeszcze niedawno to ja tak stałam pod sceną i krzyczałam. Nie miałam nawet jak zadzwonić do Karoliny, że jestem na miejscu.. ani powiadomić chłopaków, że przyjechałam…
Wyjęłam wodę niegazowaną, usiadłam w wielkim tunelu, w którym stali fani i słuchałam ich krzyków. Zaczęła mnie boleć głowa.
Postanowiłam chociaż raz skorzystać z przywilejów gwiazdy i poprosić , żeby wpuścili mnie już w hol, który prowadził na miejsca siedzące i stojące.
Ochroniarz bez wachania mnie wpuścił, a dziewczyny niektóre krzyczały z oburzenia, a niektóre z chęci porozmawiania ze mną. Żaśmiałam się.
Wiedziałam, że chłopacy są za kulisami, ale nie miałam ochoty na to,żeby wiedzieli o moim przybyciu. Chciałam posłuchać koncertu w spokoju, zobaczyć ten nowy suport.
Występ się zaczął. Nowy zespół był raczej.. przeciętny. Widziałam wściekłość fanek w oczach kiedy zagrały pare minut dłużej niż powinny.
Na scenę wbiegł Tom z Georgiem. Krzyk, pisk..
Gustav siedział za perkusją i nadawał rytm. Śmiałam się sama do siebie.
Ochronia wpuściła mnie na miejsca Vipowskie, na małym podwyższeniu widziałam śdoskonale każdy wyraz twarzy chłopaków. Ale oni na razie nie patrzeli w tę stronę.
Wyszedł Bill.Miał na sobie moją ulubioną koszulkę – czarną w białe paski, spod spodni wystawał mu napis BILL.
Po godzinie wyczerpani zatrzymali się na chwilę.Powitali dopiero publikę i rzucali butelkami z wodą.
-Teraz specjalnie dla was z pewną niespodzianką „Rette mich !” – krzyknął głośno do mikrofonu i zgasły światła.
Stał tyłem, jego sylwetka była lekko oświetlona czerwonymi błyskami.
Usłyszałam pierwsze słowa piosenki, ale śpiewane były przez.. dziewczynę.

2010
06.03

Tom i Bill

Podeszła do niego i delikatnie otarła ramieniem.
Poznałam ją, to ta dziewczyna z suportu.Na Sali wybuchły odgłosy oburzenia.
Bill objął ją lekko w pasie.
Śpiewali patrząc sobie czasem w oczy.

W jednym momencie zrobiło mi się potwornie przykro.Okłamywał mnie.. on. Okłamywał..
Zbiegłam schodami i przebiegłam przez wyznaczone miejsce dla ochrony.
Wiedziałam, że to ostatnia piosenka, wściekłość wypełniała mi serce.
Zauważył mnie Bill.
-LIGIA ! – wydarł się i zeskoczył ze sceny.
-ZACZEKAJ ! TO NIE TAK ! – krzyczał , a jego głos wypełniało przerażenie.
-Zostaw mnie ! – biegłam przed siebie, otworzyłam pierwsze lepsze drzwi i wyskoczyłam na taras.
Tutaj już nie miałam gdzie uciec..
Wbiegł za mną. Stałam oparta o barierkę patrząc na wypełnione samochodami miasto.
Zaraz za nim wszedł Tom.
Bill próbował odwrócić mnie do siebie przodem, ale wyrywałam się.
-Zostaw mnie gnojku, zostaw !- uderzyłam go w twarz z liścia.
-Oosstro.. – skomentował Tom , opierał się o ścianę patrząc z uśmieszkiem na całą scenę.
-Spiepszaj ! – wrzasnął do niego Bill, był wyraźnie wytrącony z równowagi.
Widocznie go to wszystko bawiło, bo pokręcił głową i usiadł na zimnej podłodze.
Znów próbował mnie dotknąć, a ja znów uderzyłam go w policzek.
-Myślałam ,że jesteś inny… – powiedziałam i skierowałam się w stronę drzwi.
-Ligia ! Kurwa ! – złapał mnie za rękę.
Wyrwałam mu się.
-Zostaw mnie.Odwal się – szepnęłam i nie mogłam pohamować łez.
-Ligia.. – zawył z bezradności.
Minęłam w drzwiach Toma, a ten odwrócił się i szedł za mną.
-Czego chcesz? – spytałam idąc szybkim krokiem
-Chodź – złapał mnie za rękę
-Proszę, nie wykorzystuj sytuacji.. proszę –mówiłam, a ten zaciągnął mnie do ich pokoju za kulisami.Było ciemno,w powietrzu wyczuwałam duszące perfumy.
-Śmieszne jak życie szybko może stracić sens..
Usiadłam na czerwonej kanapie, po której walały się kawałki chipsów.
-Dlaczego tak się uśmiechasz?!-spytałam, bo miał na twarzy ciągle ten swój wkurzający uśmieszek.
Podrzucił jabłko w górę i złapał.Spojrzał na mnie i się zaśmiał.
-Bo wiedziałem, że tak będzie.
Wstałam, podeszłam do niego i spytałam

-Jak będzie?
-Że znowu będziemy razem.. – złapał mnie za szyję i przyciągnął do siebie.Całował tak długo,aż zabrakło mi tchu.
-Przestań.. – odepchnęłam go lekko.
W brzuchu czułam motylki.Nie wiedziałam co o tym myśleć.
-Wiem,że tego chcesz – złapał mnie za rękę i przyciągnął znowu do siebie.
-Jesteś zbyt pewny siebie.. – wyrwałam się i podeszłam do okna
Siedzieliśmy tak chwilę w ciszy.W mojej głowie aż huczało od myśli..
-Masz Atinę –powiedziałam siadając na parapecie parapecie obejmując rękoma kolana.
Zaśmiał się.
-Nie kocham jej.Nigdy nie kochałem
-No właśnie i tym się różnimy.Ja nie umiem oszukiwać ludzi..nie w takich sprawach.
Zeskoczyłam i kiedy chwyciłam za klamkę objął mnie od tyłu i pocałował w szyję.
-Tom…
Otworzyły się drzwi, stanął w nich Bill.
-Widzę, że szybko znalazłaś pocieszenie w kogoś rękach – pchnął z całej siły drzwi i poszedł.
-Bill… ! –krzyknęłam i wyskoczyłam za nim.
-Masz rację, to nie ma sensu – zerwał z szyji wisiorek z jedną połówką serca i rzucił na ziemię..
Leżała z literką „L” na środku czerwonego dywanu.
Osunęłam się na ziemię z bezsilności i zapłakałam głośno.
-Piepszcie się wszyscy ! – krzyknęłam i zerwałam swoją połówkę wisiorka.
-Zacznę wszystko od nowa.. –powiedziałam sama do siebie..